Widzisz wypowiedzi znalezione dla zapytania: fajne teraz dodane wierszyki
|
| Wiadomość |
Napływowy = człowiek drugiej kategorii
|
"Odpowiedź" na nieformalnym forum Bractwa Śląsk Cieszyński "je.anie" jako wyraz strachu przed dyskusją na niewygodny temat
ja przepraszam, to do nikogo personalnie ani nic.. Autor: stoik1 ☺ Data: 13.02.07, 14:55
+ dodaj do ulubionych wątków
+ odpowiedz cytując + odpowiedz z tych rzeczy, ale taki fajny wierszyk znalazłem odnośnie polemizowania w ogólności : )))
Próżnoś repliki się spodziewał Nie dam ci przytyczka ani klapsa. Nie powiem nawet pies cię je..ł, Bo to mezalians byłby dla psa. forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=36341&w=57261795&a=57262372
|
| |
|
|
MAJÓWKA-jak było???
|
Kochane Dziewczyny, chciałm napisac coś mądrego i jakoś ładnie ubrać to w słowa, ale napisze po prostu - tak od serca. Majówka, to najfajniesze spotkanie w jakim mogłam brac udział. Było rewelacyjnie. Wiedziałam, że będzie fajnie, ale nie aż tak. !!!! Dziękuję WAM. Osobiście byłam bardzo zadowolona, że mogłam poznać Kobitki tak fajne i spędzić tych parę chwil. Podpisuję się pod słowami Rendziaka, odnośnie własnych odczuć majówkowych i tego spotkania.
Dla mnie bardzo miłym, wzruszającym (nie kryłam łez ), zaskakującym i niezapomnianym przezyciem, był TORT !!!!!!!!!!. Otóż, kiedy tak sobie rozmawiałyśmy, niespodziewanie do naszej salki weszła obsługa restauracji, wnosząc przepyszny i piękny biały tort, z napisem DLA KRÓLICZKA. Dodatkowo białe kwiatki, czerwonego króliczka i kartkę z takim wierszykiem: Z BUCIEKIEM KWIATKÓW MASZERUJE SOBIE ŻYCZENIA NAJLEPSZE ZŁOŻYĆ WŁASNIE TOBIE! i tu, pod tym wiersdzykiem dostałyśmy autografy naszych cioć !! Oczywiście Sylwia dostała tortu na buźkę !!!!
Przypomnę,że akcja związana była z pierwszym roczkiem naszej Sylwii (23.05). Do tej pory jestem pod wrażeniem, nie mogę nacieszyć się wraz z mężem tym miłym gestem z WASZEJ srony forumowe ciocie. dzwoniłam już do siostry, by powiadomić ją o tym i ona serdecznie Was pozdrawia.
Chciałam napisać więcej , ale jakoś musze ochłonąć, może ciocie coś dodadzą od siebie. Jeszcze raz, co moge napisac to tylko DZIĘKUJĘ !!!!!!!!!!!!!
Ściskam Was mocno i te ciocie które nie mogły dotrzeć na nasze spotkanie również. Jola i Królinio.
|
Co sadzicie o tym wierszyku??
|
Pomysł bardzo fajny (a pomysł to podsatwa dobrego wierszyka), chociaz ja, jak zawsze, napisalbym to inaczej... Więcej dałby opisów sennego Snu, zrezygnowałbym z koncepcji, że nie śpi miesiącami a raczej godzinami (tyle się zwykle usypia dzieci), wprowadzilbym bardziej uporzadkowany rytm i rym w wierszu bo dzieci lubia chyba deklamowac rzeczy rytmiczne i rymowane do bólu, no i dodałbym chyba imię jakiegoś konkretnego dziecka chociaż bez tego tekst jest bardziej uniwersalny... No i przede wszystki pomyślałbym o tym żeby całość przebudować na piosenkę z wyrażnie zarysowanym zwrotkami (rymy aabb) i refernem (abab raczej, a nie jak u Ciebie abcb)... Z fajną melodią bardzo przyjemna kołysanka może z tego wyjść.
|
Automobil Live Chat, version 1.0
|
powinienem sie bardziej przylozyc i na prawde to przeredagowac, by bylo do rymu. A tak to tylko ostatnie dwa wiersze sa fajne:
Pizza na Lexa i na ostatku Lex na melexa
:D
Dodam nieskromnie, ze kolejnosc upadania na siebie ludzi nie jest przypadkowa :D
|
| |
|
|
*****Marcepanny i Marcepany 2005 część V *****
|
No my tyle co wróciliśmy z Ikei, fajna impreza dla dzieci była. Super ubrany Mikołaj, wypasiony, aż sie chciało patrzeć Asia wreszcie podeszła zadowolona, jkutro dodam pare zdjeć jeszcze. Ale zdjecia sama zrobić nie chciała, z tatusiem tylko. Za to był ogromny Tygrysek, był hiciorem dla Asi, latała za nim i sie przytulała, pan był miłyi ją też przytulał, fanie tak patrzeć jak sie cieszy.... Kuba powiedział wierszyk Mikołajowi i dostał całą reklamówę słodyczy za to....fajnie było....szkoda tylko ze śniegu nie ma Ale za to piękna jesień... A ze dziś nie pojechalismy na basen jutro rano jadę z Asią a Kuba do przedszkola
|
Jeszcze będzie pięknie, jeszcze będzie normalnie!
|
wieczorkiem Kocurku, odpędź złe myśli daleko, no tak nie wolno!!! WSZYSTKO będzie dobrze!
Melbuś, bądź z nami proszę... A co do opinii rodziców, teściów i w ogóle innych ludzi- należy jednym uchem wpuszczać, drugim wypuszczać! Sciskam Cię mocno kochana
Bebellku wracaj już do nas
Olciu, dziękuję za super wierszyk to o mnie )
Kobietki doradźcie plizzz- chcemy kupić sofę, a właściciwie narożnik, taki fajny prosty. Najpierw chciałam, żeby był czerwony, teraz myślałam o brzoskiwini, a dziś na próbniku zobaczyłam fantastyczną zieleń i zachorowałam na nią. Ostatnio w ogóle mam hopla na punkcie zieleni. Sęk w tym, ze boję się czy nie zasmuci mi salonu, który nie jest bardzo jasny, mimo że od południa- ale słońce częściowo zasłania las. I mam dylemat ogromny- brzoskwinia czy zieleń??? Dodam, ze meble mam ciemnobrązowe, okna mahoniowe, sosnowe podłogi. Czy zieleń dosyć intensywna może zasmucić pokój? Albo zaciemnić? W jakich kolorach macie sofy? Czekam na podpowiedzi...
Jaania, czekamy na efekt starań U nas też się dzieje, ale oprócz przyjemności nic się z tego nie wykluje Trzymam kciuki
|
Witam się...
|
Zareklamowałam "Baby za kierownicą" na swoim forum,niedawno też było na pierwszej stronie i oczywiście przybyło nam rymokletów,zapraszam Was także. Wierszyki Nie-Poważne
Fajne forum jest na "Gazecie" Autor: azaheca☺ 23.09.07, 18:25 Dodaj do ulubionych Odpowiedz cytując Odpowiedz
to są "Wierszyki" jak świetnie wiecie ale jest jeszcze me ulubione przez Izę z Krakowa wymyślone automaniaczki tam pisują co w szybkiej jeździe się lubują pisałam kiedyś na alfa romeo lecz przecież teraz mam aveo fajnie się pisze z dziewczynami szkoda tylko że nie rymami..:-) forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=38926
|
Zaproszenia ślubne
|
osobiście polecam drukarnie Garmond na ul. Jadwigi na przeciwko Opoczna, my za jedno zaproszenie płacimy dokładnie 3,65 plus 1,50 za nadruk od sztuki, są też tańsze chociaż cena za nadruk się nie zmienia. Jest naprawde duży wybór i każdy może znależć coś dla siebie, Drukarnia nie ma swojej stronki w necie ale i tak sądze że najlepiej jechać i na miejscu przejżeć katalogi. Można też zamówić winietki, ale co do ceny to nie wiem bo my nie będziemy usadzać gości. A karteczki na wódkę będe robić sama, w necie jest mnóstwo wierszyków specjalinie na wódkę, znajomi też sami robili, dodali do wierszyka obrazeczek takiego słodkiego misia, swoje imiona i datę ślubu, bardzo fajnie to wyszło i ja zrobię podobnie. Pozdrawiam
|
Tekst -zaproszenia -pomocy!!!
|
Dzieki Ja bede miala obiad weselny, wiec dodam tylko wkladki, dla zaproszonych na obiad. Tylko moje zaproszenie jest dosc male i skormne i tak sobie mysle, co by za mala czcionka nie byla.
A moze ten cytat, mniejszymi literami jak myslisz?
Dodam, ze ktos tu wkleil zaproszenie w stylu teatralnej sztuki, bardzo mi sie podoba, ale ze nie organizuje wesela, to troche psuje calosc. A poza tym jest dosyc odwazne, ale znalazlam fajne zaproszenie, taka szafe slubna pasuje do tego wierszyka cartalia.com.pl/pl/slubne/pokaz.php?&id=6081busq&ujecie=ujecie1&zedycja=&klucz1=katalog&szukaj=busquets
|
Baruch Ata Adonai, Elohejnu Melech haolam...
|
allahu_akbar napisał: > Żydzi nie rozmawiają z hashem ot tak sobie, jak katolicy czasami gadają ze swoim > bogiem.. Żyd porozumiewa się z nim tylko przy pomocy konkretnych modlitw.
To sie ciesze,ze nie jestem wyznania mojzeszowego. Modle sie czasem psalmami,ale bardziej odpowiada mi bezposrednia rozmowa z Bogiem. Uzywanie zapozyczonych slow,to dla mnie tak - jakbym spotkala sie z Ukochanym i zamiast mowic do niego swoimi slowami, recytowalabym mu czyjejs wiersze.
Pozatym fajnym jest poczucie,iz Stworzyciel Swiata,Wielki Bog - jest zarazem kims bliskim,kochajacym mnie Ojcem, ba Tatusiem,czulym i dobrym. Ze kocha mnie miloscia bezwarunkowa,taka jaka jestem; ze troszczy sie o mnie i bez Jego Woli nic zlego nie moze mnie spotkac;a gdy nadejda trudne chwile (w zyciu nieuniknione), to bedzie w nich Obecnym i doda sil do stawienia im czola.
"Pan jest ze mna,wiec sie nie boje.Coz moze uczynic mi czlowiek" (Ps 118,6)
"Zrzuć swą troskę na Pana, a On cię podtrzyma; nie dopuści nigdy, by miał się zachwiać sprawiedliwy" (Ps 55).
"Pan moim światłem i zbawieniem moim, kogo miałbym się lękać? Pan obrońcą mego życia, przed kim miałbym czuć trwogę?" (Ps 27)
"W Bogu, którego słowo wielbię, w Bogu pokładam nadzieję: nie będę się lękał, cóż może uczynić mi człowiek?" (Ps 56)
|
Rymowanie - wątek marudny
|
Rymowanie - wątek marudny Macie tak czasem, że rymowany tekst skutecznie zniechęca Was, mimo że sama opowieść mogłaby być ciekawa? Czytaliśmy ostatnio "Zimowy dzień" M. Butler, z bardzo ładymi ilustracjami z dodatkową atrakcją w postaci szalika i czapki z jakiegoś miłego materiału. Bohater i fabuła ok, ale kiedy dochodzę do rymów w tekście zasadniczo pisanym prozą: "Nie jestem pilotem i nigdy w życiu nie latałem samolotem", albo "...Powiedziała Sarna, że pogoda jest marna", "do Borsuka jest blisko, ale uważaj, bo tam jest górka i może być ślisko", to mi się nóż w kieszeni otwiera. Podobne rymy doprowadzły mnie do płaczu przy czytaniu Martynek. Dodam, że wiersze poetki W. Chotomskiej lubię, ale czy zawsze trzeba choćby dwa zdania na stronę prozą jakimś ohydnym rymem okrasić? Może to zbieg okoliczności w przypadku tej tłumaczki. Ale i innym zdarza się jakby na siłę rymować - muszą koniecznie? Nieraz dzięki temu psują mi i historię, i ilustracje - nawet kiedyś przez to nie kupiłam fajnej z założenia książki. Też Was czasem wnerwia rymowanie bez sensu?
|
straszna maruda na koniec 4 m.
|
ja mam dwojke. starsza ma 2 lata, syn 3 miesiace i od urodzenia tacy byli, chociaz corka chyba jeszcze gorsza. malo spali, niezwykle ciakawi swiata, szybko sie wszystkim nudzili, wozek u corki odpadal, bo musiala wszystkiego dotknac, jak zaczela chodzic to nikt za nia nie nadazal.bylam wykoczona i zalamana jak patrzylam na spokojnie spacerujace mamy a my ciagle w biegu bo sie darla. na pocieszenie dodam, ze wyrosla na niezwykle madra i fajna dziewczynke, pieknie mowila w wieku 1,8 roku,jest niezwyle sprawna ruchowo. teraz ma 2lata i 2 mies, zna mnostwo piosenek i wierszykow, jest samodzielna, pieknie sama sie bawi. czekam az syn wyrosnie.
|
ulubione książki trzylatków- poradźcie
|
ulubione książki trzylatków- poradźcie zbliżają się święta w tym roku zamawiam prezenty przez internet i prosiłabym Was o podanie tytułów, wydawnictw a najlepiej linku do fajnych książek Mój trzylatek ma dużo tytułów po dzieciach znajomych nowe zamawiam mu przez neta, bo jesteśmy z małego miasta i mamy kiepsko wyposażone księgarnie w związku z tym, proszę podajcie mi namiary na fajne ksiązki- ładnie napisane,starannie wydane... chcę np. kupić mu zbiór wierszy Tuwima czy Brzechwy, ale nie chcę kupować wciemno, widząc tylko okładkę dodam, że ostatnio fascynują go wierszyki, Kamyszek, Kopciuszek, Czerwony Kapturek , wszelkie bajki o strazy czy policji i Kogucik Złocisty Grzebyk smile poradźcie, baaaardzo proszę
|
"to jest sekret"
|
"to jest sekret" Moja córeczka ma 3,5 roku i od wczoraj zaczęła chodzić do przedszkola. Od dawna mówiła że chce iść, że już nie może sie doczekać. Nieskromnie powiem że jest dzieckiem bardzo inteligentnym, otwartym, odważnym. Bardzo pięknie mówi, ma świetną pamięć - w mig zapamiętuje usłyszane piosenki czy wierszyki. Obcy ludzie ją czesto podziwiają, że jest taka mądra i wygadana W przedszkolu bardzo jej sie podoba, nie płacze, idzie do niego bardzo chętnie. Niepokoi mnie coś innego. Kiedy zapytam córki jak było w przedszkolu to odpowiada "bardzo fajnie, podoba mi sie, bawiłam sie z dziećmi" itd. Jednak nie umie lub nie chce mówić o przedszkolu bardziej szczegółowo. Kiedy zapytałam: w co sie bawiłaś?co jadłaś? czy byłaś na spacerku? córa odpowiada "bawiłam sie z dziećmi, ale nie powiem w co bo to sekret". Nigdy tak nie odpowiadała na inny temat. Zawsze ją uczymy że mamie i tacie może wszystko powiedzieć. Córka sama mówi o mnie że jestem "jej przyjaciółką" A teraz nagle "że to sekret".
Jak ją troche bardziej zaczęłam wypytywać, to znowu zaczęła mi opowiadać dziwne historie np. "nie jadłam na śniadnie arbuza, bo pani dała wszystkim dzieciom, a mi nie" albo "poszłam z koleżanką do piwnicy"
Dodam tylko że córka jest dzieckiem, które bardzo lubi nas rozśmieszać Te historie opowiada ze śmiechem, widze że ją to bawi. Tylko nie rozumiem czemu nie chce opowidać o przedszkolu tego co rzeczywiście sie tam działo. Mam sie martwić?
|
Łamańce językowe czyli moje ćwiczenia na dykcję
|
Trochę dla zabawy dzisiaj jeszcze dodam Lecz za to co dałeś muszę ci podziękować Ja choć pięknie ponoć gadam To szcz końcówki zjadam Jeszcze ćwiczyć trochę muszę By mi wierszyk fajny wyszedł A na scenie powiem: "Cisza.... Ja jestem babka z Nikisza"
|
funkcja opiekuńcza przedszkola
|
jestem nauczycielką w przedszkolu. poza moją pracą (25h/tyg) w domu: -pisze plany miesięczne -przygotowuje się na zajęcia(uczę się wierszyków, robie rekwizyty do teatrzyków, opracowuje karty pracy itp) -biorę udział w szkoleniach i radach pedagogicznych -analizuje karty obserwacji dzieci -analizuje poziom optymizmu dzieci (takie mam zalecenie) -przygotowuje dekoracje do przedszkola -pisze artykuły do gazetki przedszkolnej -siedzę w necie i szukam fajnych pomysłów na dekoracje sali, na przedstawienia, jasełka itp. jak nic nie znajdę ciekawego siadam i pisze własne... -itp., itd.
jest tego naprawdę sporo, dodam, że nie mamy ferii ani przerw świątecznych za to w wakacje mamy dyżury
czy naprawdę chcesz żebym siedziała z twoim dzieckiem od 6 do 19?
|
Pytanie związane z Wolnością Słowa.
|
kot_behemot8 napisała:
> Do niczego czego sam bys nie chciał...
W takiej sytuacji raczej nie ma mowy o namawianiu. ;)
> > Oooooo! A jaki jest ten temat, jeśli nie jest nim pytanie sformułowane w > > pierwszym poście wątku? Możesz mnie oświecić. > > > > Nie na temat jest pisanie o "elementach" które to zdanko zawiera lub nie > zawiera, bo te "elementy" niczego merytorycznie do rozmowy nie wnoszą.
Zapomniałaś dodać "moim zdaniem".
> No i dobrze. Przykład to przykład, wazne do czego się odnosi a nie > jakie "elementy" zawiera. Mój przykład dobrze pokazał, że wyrażenie opinii może > > się łączyć z głoszeniem nienawiści a o to przecież chodziło. I tylko o to.
Nie. Nigdy nie twierdziłem, że wyrażenia opinii nie można połączyć z głoszeniem nienawiści. Stwierdziłem jedynie, że Ty w swoim przykładzie dokonałaś takiego połączenia a autor w przywołanym na wstępie cytacie nie.
> > Świetnie, podoba mi się taki niczym nie uzasadniony triumfalizm. Ironię > wzięłaś > > > > za konkret? Nie spodziewałem się ;))))) > > > > Idzie rak, nieborak jak uszczypnie bedzie znak:)) > (jesli moje poczucie humoru jest dla ciebie zbyt wyrafinowane, to przypomnij > sobie co znaczy "wycofywać się rakiem")
Wierszyk fajny, ale kwestia o wyrafinowanym poczuciu humoru... ;)))))))))
|
Najromantyczniejsza rzecz na jaką zdobył się facet
|
>.... i jeszcze jak mieszkalam na parterze to odwiedzil mnie w środku nocy > pukając w okienko =)
Yyyy... umarłabym na zawal serca ! (dzieki bogu nigdy nie mieszkalam na parterze :)) Ja niestety nie mam takich bardzo romantycznych przypadkow. Moi byli i obecni :) to fajne chlopaki ale nie z gatunku romantykow. jedyne co to wlasnie kwiaty przyslane do biura - raz, i raz nad morzem - wieczorem przy zachodzie slonca zostalam zaprowadzona w romantyczne miejsce gdzie pod jakas wydma czekala zakamuflowana butelka szampana (a wlasciwie gazowanego martuini :)) - dodam ze z lekka cieplawego. Ale ja tez raczej z tych co to nie wzruszaja westchnienia, łkania, wiersze wysylana na pachnacym fiolkami papierze , tudziez stanie z gitara pod oknem i serenady - wiec nie przeszkadza mi.
|
szukam...
|
teraz trochę serio ale i też z przymrużeniem oka ..))
Fajne są te wierszyki zapodane , gdybyś Laenia dalej wenę miała - to zapraszam..) Teraz już się nie muszę smoka bać ze względów.. no , oczywistych..))
Oczywiście poza tym - smutny ten wpis Helenki..Nawet jak w cudzysłów wzięty i do nikogo skierowany. Nieciekawa musi to być perspektywa mieć do czynienia z takimi ludzmi , którzy tylko narzekają i marudzą i jeszcze krytykują i jeszcze uważają , ze mają rację...brrrrrrrrrr.. A przecież zycie jest fajne a ludzie jeszcze fajniejsi...))
No.. Trooly - dziękuję za zestaw wieczorny , moze być juz nawet dzisiejszy - piątkowy. Dodałabym jeszcze wino byle niesłodkie i .. człowieka.. koniecznie człowieka , tego normalnego i zwyczajnego człowieka...; no własnie tak.. gosia
I do wszystkich się uśmiecham i zyczę dobrego wieczoru i jutrzejszego też i jeszcze następnych..))
|
W co sie bawicie? Czego uczycie?
|
A ja dodam, że my jeszcze ćwiczymy rączkę. Ania dostała "coś" gumowego, w środku jest kilka piłeczek, jak się odpowiednio zaciśnie dłoń to zaczynają migać światełka. Kupiliśmy też blok, kredki świecowe i farby, więc zaczyna coś tam mazać, chcę jeszcze kupić ciastolinę, też świetnie ćwiczy rączkę. Też czytamy, śpiewamy tańczymy, ale to głównie w weekendy, jak jesteśmy w domu z Anią. Stale pyta "co to?" oglądając książeczki, a następnego dnia powtarza, czego się nauczyła. Jest taka dumna,że tyle pamięta :-). A co do wierszyków, to czytamy jej jeszcze moje stare książki z dzieciństwa Brzechwę, Tuwima. Fajne jest to, że nasze maluchy tak chętnie się uczą :-)
|
przedszkoleAkademia Usniechu,ul.Popieluszki opinie
|
przykro czytac te wszystkie posty oczerniajace publiczne przedszkola ,moge jedynie dodac ze Bieniewicka nie jest wyjatkiem jezeli chodzi o dobra edukacje przedszkolna,wiem co pisze gdyz mam dziecko w jednym z zoliborskich przedszkoli i jestesmy wszyscy bardzo zadowoleni.wlasciwie czego oczekiwac wiecej;serdeczna,zyczliwa pani dyrektor ,w grupie mojego dziecka fajne cieple otwarte ,lubiane przez dzieci panie zawsze majace czas dla dzieci i rodzicow zajecia adaptacyjne dla 3latkow,zajecia otwarte dla rodzicow,rodzinne pikniki w ogrodzie podczas ktorych; kielbaski z grila,ciasto pieczone przez panie,soki itd,nastepnie coroczne spotkania wigilijne podczas ktorych wystepy oplatek,poczestuek i ogromne ,ogromne ,paczki dla dzieci,liczne imprezy w ciagu roku teatrzyki,koncerty,pokazy clowna,majowa calodzienna wycieczka,kucyki w ogrodzie ,dla chetnych zielone przedszkole i dlugo by wymieniac ale jedzmy dalej oczywiscie zajecia dodatkowe typu tance, rytmika, korektywa,bardzo dobry angielski(moje dziecko deklamuje wierszyki i spiewa w tymze)panie bardzo zywo i ciekawie prowadza zajecia rodzice sa z reszta na nie zapraszani poza tym przedszkole jest propagatorem akcji cala Polska czyta dzieciom dodam do tego urozmaicone wyzywienie ilubiane przez dzieci smakolyki na podwieczorek owoce slodycze jogurty i co kto lubi widac i czuc dbalosc o dziecko na kazdym kroku i ciepla atmosfere jednoczesnie podziw za mobilizacje sil bo wiadomo ograniczenia finansowe,w przedszkolu powoli ale sukcesywnie przeprowadza sie modernizacje,to wszystko w publicznym zoliborskim przedszkolu,lepiej bym nie znalazla.
|
Forum kielce-reklama Radia Maryja!
|
Cóż, ja tu widzę, że osobniki o których napisałem niegdyś wierszyk, dyskutują sobie w najlepsze... I ja widzę tutaj, że Caramba, ten frustrator znowu cierpi za miliony, że ktoś śmie mieć inne nieco poglądy niż redaktor Michnik i kilku innych porządnych żydo-masonerów. Cóż, świata nie zmienię, i admina też, który to bezczelnie toleruje. I właściwie, to nie chcę nic dodać, tyle tylko że fajne to forum kieleckie.
|
3 komplementy w ciągu jednego dnia:)))
|
Zleceniodawcy dziękowali mi bardzo sympatycznie za współpracę:))))
Podczas rozliczenia, jeden zachowywał się, tak, jakby nie miał drobnych - koncówki kwoty, na moją propozycję oddania reszty kwoty "przy okazji", stwierdził, że bardzo chętnie będzie po raz kolejny moim zleceniodawcą, albo specjalnie przyjedzie z resztą:)))
Drugi epizod, to wizyta po dwóch latach mężczyzny, który na przywitanie pocałował mnie w rękę (śmieszne uczucie), po rozmowie na temat zlecenia stwierdził, że musi coś na zakończenie dodać od siebie, a mianowicie to, że z roku na rok staje się co raz piękniejsza i mam uważać, żeby "nikt mnie nie ukradł", bo on straci swoją tłumaczkę, na pożegnanie znowu pocałunek w rękę dystyngowanego mężczyzny...z Kresów Wschodnich
A trzecia sytuacja, może nie tak ważna finansowo, ale miła, to pozostawienie pewnej kwoty "bez reszty" - niektórzy Panowie potrafią czekać cierpliwie na 2 zł uzbierane z monet dziesięciogroszowych:)))
Fajny miałam w ogóle dzień:) Moi uczniowie ( 3 klasy SP) przygotowali dla mnie wierszyk, bukiecik kwiatków polnych oraz wręczyli mi medal wykonany własnoręcznie:)))
|
Prześwietni Czterdziestoletni cz. XIII
|
Pozdrawiam Znikąd. Mam niedyskretne pytanie: Skąd trafiłeś do tego Znikąd? Czy nie tęsknisz za być może nienajlepszą przeszłością? Iza, zapomniałam dodać że bardzo kocham Puchatka. Gdy ukazał się na półkach księgarskich natychmiast go kupiłam. Mój syn miał wtedy chyba 5 lat. Obecnie ma o 45 wiecej. Z wielkim entuzjazmem czytałam mu tę ksiązkę wiele razy i w te pędy kupiłam Chatkę Puchatka. Czytałam ja też moim wnukom. Też już stare. Niektóre powiedzonka nadal kursuja w mojej rodzinie: "To nie jest to co tygrysy lubią najbardziej, Czas na małe co nieco" Przed wielu laty byłam z nieletnim jeszxcze synkiem na obozie kajakowym. Nie zabrałam go na spływ z biwakiem, tylko zostawiłam pod opieką jednej koleżanki. A w kronice obozu zaistniał wierszyk: "Mama kangurzyca, dziecię podrzuciła i na biwak z entuzjazmem z dziadkiem wyruszyła" Dziadek, to był lekarz, najstarszy uczestnik obozu, już emeryt pochodzący z Wilna, a więc miły memu sercu. Mój przedwcześnie zmarły mąż też był lekarzem i też wilniukiem. Czeka mnie zadanie bojowe. Zaproszono mnie do Instytutu Pegagogiki bym wygłosiła gawędę na temat historii szkolnictwa w minionym wieku w oparciu o wspomnienia mojej matki, mego ojca i moich. Mam trochę pietra. Szykuje mi około 150 słuchaczy w auli instytutu i to z nagłosnieniem. Trzymajcie kciuki, zebym się nie zbłaźniła. Serdecznie pozdrawiam. Jakby to było fajnie spotkać się z Wami.
|
Mała prośba
|
Wilhelm? Tak, Kostrowicki to najlepszy z mozliwych wyborow. Wiem przeca, bo sama uczesniczylam w liceum, prawda, w takim konkursie recytatorskim, i tez wybralam tego autora, ktory akurat wtedy zupelnie na serio byl moim ulubionym.
tyle, ze na konkursie okazalo sie, ze podobnego wyboru dokonala wiekszosc dziewczat i chlopcow zebranych w sali.
czy Julka ma szanse wygrac? Bo jak nie ma, to niech sie przynajmniej zabawi, i wybierze cos nowszego moze? do glowy przychodza mi b. zle wiersze Houellebecqa, moze zacytowac? Dodam, ze jedynym poeta wspolczesnym o ktorym slyszalam same dobre rzeczy jest Pierre Alferi, ktorego ja nie za bardzo rozumiem ale moge ewentualnie przetlumaczyc. Co ma fajnego w. w. Alferi, to ceche bycia synem Derridy.
Albo Mallarmé? fr.wikisource.org/wiki/Toast_fun%C3%A8bre
|
PONOWNIE DO MIRIAM!!!
|
serwus............. Fragm "ogodu Miłości" wg M P-J
Gołąbella
Księżyc z mgły wyrąbuje domy, baszty, mury i dywany przewieszone przez ganki "Co się stało ze światem, taki zwyły ponury, gdzie sa oczy, moje oczy kochanki?"
Fujarys Cóż robić! Mur jest murem a trawa jest trawą! Żyć wśród bajek - ach! któżby nie wolał! Lecz życie, moje dziecko (ewent droga Miriam nie jest żadną zabawą. Masz! I ząb mnie w dodatku rozbolał!
Kochani. Życzę wszystkiego dobrego. Hevenu szalom alechem! Za chwilę rozpocznie się - szabes, który lubię. Pozwoliłam sobie jeszcze przed nim do Was napisać, i zacytować wierszyk który wydaje mi się jest bardzo comme il faut i wogóle a propos naszej czyli mojej i Waszej sytuacji. Ja tu plotę o złocie, które iskrzy się w wierszach, a Wy - no jesteście powazni ludzie. Naprawdę. Odpoczywajcie ode mnie! W Sobotę, nocą - zajrzę puk puk, co słychać, zapytam, czy czegos nie potrzeba? może cos podać? na przykład - konwersację? Może do serca ekumenicznie przytulić i po ludzku też. Może Wam źle i cos można poradzić. Może fajnie - to napiszcie i będziemy cieszyć się razem? ja wiem, że niektórym - to już za słodko. Proszę dodać wody własnej roboty i będzie - może lepiej? Chociaż szkoda byłoby. Adieu! Do - Soboty! Miriam
|
Ja dla Niej wszystko, a Ona...
|
HIHIHIHI.... fajne teksty ... I ilez w tym romantyzmu .... A podobno to mężczyźni są mało romantyczni.. Poza tym chciałam tylko tak dodać że 30 lat to nie starośc ej.. bez przesady Pozdrowionka i dalszej weny w pisaniu wierszy ludzie sa różni a romnatyczni piszący wiersze faceci to zdecydowanie rzadkość.
|
Posłanie do Nadwrażliwych
|
largeman widze, że otworzyłes kącik poetycki :) to fajnie, nie zaszkodzi dodac jeszcze kilka innych ładnych wierszyków, może znajdziesz jakis o fobii społecznej, albo napiszesz sam...?
|
WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
| |
Witam... A ja za to chodzę i chodzę i pcham przed sobą wózek z moim szczęściem A w dodatku kwiatów tyle i wiosna nie na żarty... Wszystko w słońcu skąpane i wyraźne, nawet dla moich krótkowzrocznych oczu. Drzewa wypuściły pąki. Nawet te, których nazw nie znam... I tak sobie chodzę i układam w myślach ulotne wiersze. I choć nie lubię robić planów, ani zakładać niczego z góry, wiem już na pewno, ta wiosna będzie najpiękniejsza ze wszystkich wiosen... I tego nam wszystkim życzę. Niestety nie mam czasu pisać na forum, bo muszę cały czas pilnować Piotrusia - bez przerwy wstaje, nawet przy... ścianie i próbuje chodzić, albo odrywać rączki i wtedy... bum. Zaliczył już niezliczoną ilość upadków, ale nic sobie z tego nie robi. Gorzej ze mną, każde takie zdarzenie przybliża mnie do spotkania z zawałem. Konsultowałam to jego przedwczesne wstawanie z rehabilitantką, ale nic mi nie doradziła, oprócz tego, że "przecież go pani nie powstrzyma" i że bardzo szybko zacznie chodzić. I pomyśleć, że kiedyś się martwiłam, jak ja go upilnuję, gdy zacznie raczkować. To nieszczęsne wstawanie jest sto razy gorsze... Z raczkowaniem jest o tyle fajnie, że wołam go i "chodzi" za mną po mieszkaniu (samopas również) jak nie przymierzając czworonóg jakiś... Z jedzeniem nadal nie najlepiej, już brakuje mi pomysłów na to, jak odwrócić jego uwagę, od faktu, że do buzi wędruje łyżeczka z jabłuszkiem/kaszką/zupką... "Przesadziliśmy" go ze znienawidzonego leżaczka do wysokiego krzesełka i czekamy na efekty, może bardziej polubi to nowe "więzienie" i będzie chętniej jadł. Czasami mam wrażenie, że te problemy z jedzeniem nie wynikają tyle z braku apetytu, co z niecierpliowści Piotrusia i niechęci do przebywania w jednej pozycji i jednym miejscu dłużej niż dwie minuty... Cały czas stosujemy się do zaleceń pod tytułem, jak ugłaskać wiercipiętę, czyli wyciszające zabawy, delikatne masaże i muzyka relaksacyjna. Od siebie dodałam jeszcze czytanie przed snem i herbatkę uspokajającą Hippa. Nie wiem, jakich efektów mam się spodziewać, pewne jest, że Piotrek aniołkiem nie będzie... Pozdrawiamy i całujemy wszystkie Wasze pociechy.
|
Kwiecien 2004 :)
|
Witam wszystkie wyspane, a szczególnie te mniej wyspane Mamusie!
Dziś Kamilek skończył trzy tygodnie i uczcił to... całodziennym płaczem. Jesteśmy wykończeni - zbudził się o 5 rano i tak właściwie to zasnął jakąś godzinkę temu (spał tylko na spacerze, a tak to czuwał przez cały dzień i drzemał po kilkanaście minut). Także jestem dziś bardzo niewyspana. A przy okazji - muszę powtórzyć kilka wierszyków i piosenek, żeby mieć co mu śpiewać.
Wczoraj byliśmy pierwszy raz u lekarza - waga: 4450. Wszystko byłoby w normie, gdyby nie te pryszczyki na twarzy. Niestety okazały się one zapaleniem skóry i dostaliśmy dwie maści (jedna z antybiotykiem)+wapno. No i witaminki Vigantol (D3): ja odaję 1xdziennie dwie krople. A przy okazji: uważajcie na to co dostajecie w aptekach - ja wczoraj kupowałam wapno w ampułkach - miałam zapisame na recepcie ampułki 5ml, a wydano mi w aptece 10ml!!! Dodam, że lakarka miała napisane: podawać dziecku po pół ampułki (lekarce chodziło o ampułki 5ml). No w każdym razie trzeba być czujnym, bo mi nawet pani w aptece nie powiedziała, że wydaje lek o innej pojemności. Zobaczyłam to dopiero w domu, ale nie omieszkałam dziś podejść i sprawę wyjaśnić - oczywiście zostałam przeproszona, ale nie zmienia to faktu, że mogłam dziecku podać za dużą dawkę leku.
Fajnie, że tak dużo piszecie o swoich pociechach, bardzo lubię czytać Wasze posty... szkoda, że mam tak mało czasu na pisanie... Ale mam też nadzieję, że wkrótce się to zmieni i Kamilek będzie więcej spał.
Pozdarwiam Was serdecznie, ucałujcie w stópki Wasze cudne pociechy i niech Wam duuuużo spią i maaaało płaczą. Dorota i 3-tygodniowy Kamilek
PS. Gosiu-dzięki za maila!
|
Ranking nauczycieli IV LO. czesc druga
|
bardzo fajne opisy nauczycieli IV, w zasadzie nic dodac nic ująć ;), szczegolnie trafna ocena profesorki Siuty :), nawet swego czasu chodził taki fajny wierszyk o niej (ale to juz prawdziwa legenda IV)
|
smieszne,ciekawe,autentyczne historie ze studiow..
|
smieszne,ciekawe,autentyczne historie ze studiow.. 1sza: egzamin,profesor kaze wchodzic pojedynczo do jego pokoju,po 3 delikwentach wychodzi mowiac..ze takie bzdury mi opowiadacie,ze juz nie moge tego sluchac..od tej chwili kto bedzie mial najlepsze wejscie do mojego pokoju ten zdal egzamin.Mozecie robic co chcecie-spiewac,opowiadac wiersze,skecze,tanczyc,stroic glupie miny.. Kazdy probowal czego sie dalo,ludzie wchodzili do pokoju fikolkami,ktos tam walnal salto,opowiadali dowcipy,udawali nienormalnych..profesor siedzial znudzony. W penej chwili dotarl na egzamin Tomek,ktory rzecz jasna pokazal sie 1szy raz w tym roku u tego profesorka..i pyta co jest grane?Ludzie wytlumaczyli mu co tu za cyrki i dlaczego..Tomek podszedl do pokoju profesora,uchylil drzwi i wrzucil index nie patrzac nawet gdzie leci i nie pokazujac swojej twarzy...po chwili drzwi rownie sie uchylily i wylecial jego index z ocena 5 rzecz jasna..
Profesor wychodzi z pokoju i pyta kto mial takie wejscie..zglasza sie Tomek..Profesor patrzy..hmm..-nie znam pana..ale dobre wejscie..dobre wejscie..
2ga:imprezowalam z dziewczynami w knajpce mojej pani od zajec z aerobicu na politechnice..bylysmy w "pomponach",ona prowadzila zajecia..na drugi dzien mialysmy miec zaiczenie z elektrotechniki..tez wchodzenie pojedynczo do pokoju pana mgr.Zadna z nas nic nie umiala,poza tym wrocilysmy troche pozno..wiec zdazylysmy sie tylko umowic,ze pojawiamy sie w krotkich spodniczkach,dekoltach i zrobione na bostwo...Poniewaz kazda wiedziala,ze mam fory u pana mgr..szlysmy na zywiol..Dodam,ze wszytskie kujonki.zestresowane wchodzily do niego do pokoju..a on widzac ich zestresowane twarze i wiedzac ze maja wykutre wszystko od str89-239..nudzil sie okrutnie.. W koncu wszyscy poszli..z tego co wiem..to ludzie podostawali gora 4....przyszla kolej na nas..
weszlam do pokoju i mowie..ze.jest taka spraw..wczoraj bylysmy z pania od pomponow na imprezce i tak dzis za bardzo nie umiemy..ale ze mozemy odtanczyc jakis fajny uklad..a on na to..ze mam sobie wybrac w komputerze jakas mp3/// bylo nas 6..troche ciasno..ale odtanczylysmy jak trzeba..w tych krotkich spodniczkach..i kazda z nas dostala 5..dodam,ze ta ocena z cwiczen..byla przepisywana na wyklad..a z tego przedmiotu malo wiedzalysmy..zawsze mowilam..jesli innemu nie szkodze a sobie pomagam..to wszelkie srodki dozwolone...(w granicach rozsadku)..byle do przodu..
|
Czerwiec2004-czekam na Was-czescIV
|
Jestem kochaniutkie )) Cały czas! Dzisiaj przygotowuję prezenty dla Olci )) Jutro ma imieniny )) Jakieś ciasteczko zrobiłam, pościelke uszyłam i jeszcze baśnie muszę w coś fajnego zapakować )) Ale czytania będzie! Fajniusią książeczke kupiłam, a raczej całe tomisko z baśniami, wierszykami itp...
Ja cały dziń w pracy, więc Ola z nianią sie bawi. Jak przychodzę, to obowiazkowo obskakiwanie łóżka musimy odbyć, chlapanie w brodziku, albo na pufie przy umywalce )) Jest co wycierać )) Poza tym Ola też mnie naśladuje I czasami widzę po niej jakie głupie gesty sama robię ))))) W weekendy mozemy trochę pobyć razem, ale ja wtedy głównie chałupe do poządku doprowadzam, więc Ola dzielnie mi towarzyszy! I wszystko myje Cały świat by chyba wyszorowała: samochody trzeba mij mij, ściany i szyby wystawowe też mij mij... Wytknie palcem najmniejszą plamkę )) Ostatnio w sklepie wzięła z półki zmywak, taki jak mam w domu i myła lodówkę sklepową )) Przy tym tak zawzięcie, ze wszyscy podziwaiali, co jeszcze bardziej ją zachęcało! Idę spać, bo na nos juz padam Pochwale sie jeszcze, ze w sprawach nocnikowych nie wymiękam i idzie nam całkiem dobrze! Czasami zmoczy majty, ale najczęściej jak sie czymś zajmie, albo słyszy wodę. W parze idą też kupki. W domu już wogóle bez pieluchy lata Wstaje, od razu na nocnik (pielucha zazwyczaj sucha) i jak wracamy ze spacerku, to też ze wszystkiego sie rozbiera.
Aaaa, zapomniałam jescze dodać, ze najlepszą ma frajdę polatać w moich butach, i to żeby były jak najwyższe )) I przebieranki uwielbia )) Ubaw jest przy tym niesamowity ))
W weekend będę nadrabiać zaległości, bo zazwyczaj teraz jestem w domu. Pozdrawiam Papa
|
Weronika dzisiaj...
|
Weronika dzisiaj... skończyła 3 miesiące )) Teraz, jak mam już w końcu upragnioną sygnaturkę, mogę spokojnie o tym napisać. Teraz się trochę pochwalimy:
Jestem Weronika. Mówią na mnie różnie, a najczęściej Kurczak, sama nie wiem czemu. Mam starszą siostrę Wiktorię. Wika ma fajnie, ma już 10 lat i jest "prawie nastolatką" jak sama mówi. Fajnie mieć starszą siorę: bawi się ze mną, czyta mi wierszyki, a jak się umie wygłupiać!! Mama i tata tak nie potrafią. Opowiem troszkę o sobie i o tym co nauczyłam się przez te 3 miesiące.
SPANIE - od początku ładnie przesypiam całą noc, budząc się tylko na mleczko, żeby za bardzo nie męczyć mamy. Spać chodzę grzecznie po kąpieli, około 20:30, oczywiście usypiam sama. Jak miałam kilka dni budziłam się o 24, 3 i 6; potem opusciłam to o 24. W wieku 2 miesięcy budziłam mamusię (bo tatuś i tak nic nie słyszy) już tylko o 5-6 i potem spałam do 9. Jednak teraz potrzebuję dużo mleczka i dodałyśmy w nocy jeszcze jedno karmienie.
WAGA Jak się urodziłam ważyłam 3570, teraz mam 5200. Może to nie za dużo, ale nie chcę wyglądać kiedyś tak jak mamusia teraz
PĘPEK Lubił mnie bardzo. Odpadł dopiero jak miałam 2 m-ce i 6 dni i to przy pomocy pani połoznej.
UŚMIECH Uśmiechnęłam się do rodziców i siostry, jak miałm 6 tygodni. Tak mi się podoba, jak się do mnie szczerzą, że od tamtej pory śmieję się bez przerwy prawie.
GAWORZENIE Nauczyłam się dawno, nie pamiętamy kiedy. Jednak teraz buzia mi się nie zamyka na okrągło, gadam do wszystkich. Umiem już wydawać różne dzwięki - oprócz płaczu oczywiście
Poza tym bardzo lubię spacery, uwielbiam też sie kąpać. Umiem już łapać pszczółki, które mama wiesza mi nad brzuszkiem, łóżeczku lub wózku. Niedawno, kilka dni temu nauczyłam się trzymać główkę wysoko, leżac na brzuszku. To jest dopiero frajda!!!
To chyba wszystko jak narazie. Teraz jak mamusia to pisała, zasnęłam obok niej w foteliku )) Wiem, że mamusia chciałaby czasem w dzień móc posiedzieć przy komputerze, ale niestety, przeważnie jej na to nie pozwalam
to cześć
aha, bardzo lubię ssać piąstki, ale tata mi nie pozwala. Dobrze, że tak często jest w pracy i nie widzi
|
Grudzień 2004 - epizod II :))
|
Sola fizjologiczną nie myłam buzi tylko oczy i bardzo krótko. Przez jakis miesiąc myłam pyszczek wodą przegtowaną, ale już od dawno buźke myjemy normalnie w kąpieli. No ale nie bylo żadnych problemów ze skóra małej. Skoro Julek znosi wode z basnu to myślę że i woda z kranu mu nie zaszkodzi.
na pewno dobrze robisz z tymi dziąsłami, ja nie robię i mam wyrzuty sumeinia, ale zdemotywował mnie moja pediatra która stwierdziła ze to nie ma sensu (mówiła to jak kasia miala 1 msc, pewnie teraz juz powiedzialaby co innego) a dzieciakom powinno sie podobac bo skoro dziąsła swędzą to każde coś w rodzaju gryzaka czy sczoteczki jest fajne. no i właściwe przyzwyczajenie...
natomiast co do czytania, no nie weim... będąc w ciązy nie potrafilam za barzdo gadać do brzucha, puszczac mu Mozarta etc (nie to ze tego nie pochwalam, przeciwnie zadzdrościłam umiejącym tak spersonifikowac swój brzuch) i tearz tez jakos tak - wolę gadać do Kaski i z nią, spiewać jej (ostatnio uwilebia i zaśmiewa się przy "Pasała wołki"i "yellow submarine" a wycisza sie przy","Tu w dolinach wstaje") niż czytać. Dodam że natomiast mój Maz z braku reperrtuaru śiewa piesni wilekopstne (odpowiedne tempo) i kolędy
Acha przydaja się tzw, wierszyki do zabaw dotykowych typu "idzie rak" mam ksiażkę gdzie jest ich kilka moge się poświęcic i kiedys wpisać.
Dodatkowo: Chcialabym polecic wam strone: www.laktacja.pl/leki.html gdzie sa leki które można i nie można barc przy karmieniu piersią. Wykorzystałam ja dzisiaj gdy zawahalam sie przy maści na opryszczkę
Pozdrawiam F
|
Wierszyki matematyczne
|
Dziękuje dziewczyny za super wierszyki i też dodam coś od siebie To nie wierszyk, ale fajne opowiadanie matematyczne
CZTERY MOTYLKI - Wiera Badalska Na zielonej łące pod lasem fruwały wesoło cztery motylki. Jeden był biały jak kwiatek rumianku. Drugi - żółty jak kwiatek dziewanny. Trzeci błękitny jak kwiatuszek cykorii. A czwarty? Czwarty był jeszcze inny. Miał szarobrązowe skrzydełka niby kora topoli rosnącej pod lasem. Dobrze było motylkom na łące. Fruwały z kwiatka na kwiatek i spijały słodki, wonny sok. Wtem od strony lasu, łopocząc skrzydłami, nadleciała niby czarna chmura – wrona. Głodna była. Z daleka dojrzała motylki i wielką miała na nie ochotę. Ale motylki także spostrzegły grożące niebezpieczeństwo. Przez chwilę kręciły się bezradnie, trzepotały skrzydełkami. -Gdzie by tu się skryć? A na łące pełno kwiatów... Przysiadł więc biały motylek na rumianku – ani go widać. Wtulił się żółty w kwiatuszek dziewanny – jakby jeszcze jeden płatek przyrósł. Przycupnął błękitny na kwiatuszku cykorii, co nad rowem rosła – i zniknął. A ten czwarty, szarobrązowy, długo fruwał nad łąką. Przerażony był bardzo, bo wrona była tuż... tuż! Przysiadł więc prędziutko na pniu topoli, przytulił się do szarobrązowej kory i już go nie ma. Przyleciała wrona nad łąkę. Rozgląda się. Co się stało? Gdzie podziały się cztery motylki? Przecież fruwały tu przed chwilą. Pokręciła zdumiona głową, zakrakała ze złości i, jak niepyszna, odleciała do lasu. Motylki zerwały się po chwili z gościnnych kwiatków i znów beztrosko fruwały nad pachnącą łąką. Ach, ale wrona? Bardzo była zdziwiona. A minę miała taką – O!...
|
Ach, te kursantki
|
fajny, fajny wierszyk :) ale pewnie jesteście na bliskich kontaktach, koleżeńskich- dodam:)
też odpisałaś coś takiego? ja nie miałabym odwagi,mimo wszystko ;)
również pozdrawiam :))
|
Ale nerwówka w magistracie !!!
|
zaslawe fajny wierszyk 'Zaslawek" Nic dodać i nic ująć .Bravo!
|
"solidarna Polska" w wykonaniu nacjonalkomuny
|
"solidarna Polska" w wykonaniu nacjonalkomuny Towarzyszka giloska ogłosiła właśnie założenia systemu podatkowego, w którym - by dać górnikom emeryturki od średniej pensji 4,5 tys. zł, wycofane zgrabnie przez towarzysza premiera cieniasa z Trybunału Konstytucyjnego, w którym złożył je, o dziwo, szkodnik belka - zabierze się ludzkiemu zestawowi, który ledwo wiąże koniec z końcem z miesiąca na miesiąc, zarabiając 2 tysiące, a odpowiada m.in. za wykształcenie młodego pokolenia. Zabierze się też tym, którzy malują, rzeźbią, projektują książki, piszą wiersze, bo oni - zdaniem towarzyszy nacjonalkomunistów z pisu - nie są twórcami. Twórcami natomiast - zdaniem nacjonalkomunistycznych towarzyszy z pisu - są ci, którzy wykonują pokrewne pisiactwu ewolucje - czyli kaskaderzy.
Zarysowuje się tu ciekawy związek między strukturą elektoratu pisiackiego, a zwłaszcza znacznemu w nim odsetkowi matołków, a tymi, którzy stracą na pomysłach towarzyszki giloskiej i są podejrzani o związki z Układem, ponieważ mają pewne wyczucie i pewną wiedzę, przeto nie kochają Dobrego Wujka gnoJarka, Geniusza Mazowieckich Równin. Należy bowiem podnieść o połowę podatki inteligencji twórczej, a dodać kaski bezczelnym gościom z kilofami, którzy mogą rozdůpcyć miasto, w którym wraz z Mamusią Wszystkich Prawdziwych Polaków oraz Kotami Narodowymi mieszka Ukochany Przywódca i Słoneczko Nasze, towarzysz Jarosław Święty.
A może towarzyszka giloska przyjrzałaby się, w jakich instytucjach na umowę o dzieło, bez ubezpieczenia i skladki emerytalnej, za 1000-1500 zł miesięcznie, pracują dokładnie jak na etacie młodzi ludzie. Mają nawet urlopy jak etatowcy. To ja podpowiem: tvp i polskie radio tak robi, oszukując tow. giloską na podatkach. Zrób se, towarzyszko giloska, porządek najpierw pod własnym nosem, a potem wyciągaj łapę po śmieszne pieniądze, które zarabiają np. pracownicy dydaktyczno-naukowi wyższych uczelni.
W ten sposób towarzysze nacjonalkomuniści dadzą wpjerdól niegrzecznej inteligencji i może ta banda malkontentów wyjedzie z Polski, wywożąc nabyte za państwowe pieniądze wykształcenie, a zostanie tu tylko zdrowy, debilny trzon narodu, i za którymś razem wybrany bez kontrkandydata na Pisprezia wujek gnoJarek wreszcie przy poparciu 99,7% wyborców będzie się mógł ogłosić Nadgeneralissimusem.
Tak czy owak fajnie by było, gdyby pod Sejm przyjechali poeci, pisarze, malarze, graficy i uczeni i rozpieprzyli kawałek stolicy, a wujka gnoJarka, towarzysza premiera cieniasa i towarzyszke gilosko pomalowali na czerwono, jak należy.
|
Co robia dzieci w przedszkolu....???
|
Hm , też uważam, że nie powinnaś zabierać dziecka z przedszkola, ale oczywiście powinnaś porozmawiać z wychowawcą lub dyrektorem przedszkola.
Ja mam w sumie trochę podobną sytuację. Moja córka dostała miejsce w przedszkolu od marca (ma 3,5 roku). Wcześniej nie chodziła do przedszkola z braku miejsc, ale chodziła na "opiekę przedszkolną" na 4 h dziennie, gdzie chodziła chętnie i nie było z nią żadnych problemów, ale trzeba powiedzieć , że i ta "opieka" była fajnie zorganizawana z dużą ilością gier i zabaw edukacyjnych. Na początku szła do przedszkola bardzo chętnie, ale stopniowo zaczęło jej się pogarszać i zaczęła na przedszkole narzekać, rano zaczął się problem ze wstawaniem i płacz, że ona chce zostać i bawić się w domu. Idę więc na rozmowę do wychowawcy i dowiaduję się, że moja córka nie bawi się z innymi dziećmi, tylko je obserwuje, nie odpowiada na pytania itp. Więc pytam co robi przedszkole, żeby zintegrować ją z grupą dzieci ,bo ostatecznie doszła tam jako nowa w połowie roku (a dodam, że grupa jest mieszana 3-6 lat, więc niektóre dzieciaki znają się conajmniej 2 lata), na to pytanie nie usłyszałam niestety odpowiedzi, tylko jakieś wymijające dyrdymały. Teraz staram się rozmawiać z wychowawczynią każdego dnia (o ile to możliwe) nt zachowania córki w danym dniu, żebym chociaż ja mogła z córką porozmawiać w domu, niestety widzę, że wychowawczyni rozmawia coraz mniej chętnie. Uważa, że nie ma żadnego problemu, że córka musi się przyzwyczaić. Na moje twierdzenie, że wcześniej chodziła gdzie indziej i nie musiała się przyzwyczajać nie reaguje. Opowiada mi za to różne sytuację (dot. zachowań mojej córki) z których ewidentnie dla mnie wynika, że moja córka nie robi czegoś np. dlatego, że nie zna danej reguły obowiązującej w przedszkolu, natomiast wychowawczyni jakoś nie zauważa tego , że trzeba czasem jej powiedzieć co i jak ma zrobić, zamiast od razu ją ganić. Dodatkowo zauważyłam, że dzieciaki niewiele w przedszkolu robią, mimo, że przedszkole zachwala się swoim profilem artystycznym. Przez półtora miesiąca widziałam jeden jej rysunek tematyczny, nic więcej, lekcje muzyki miała dwa razy a podobno miało być raz w tygodniu. Na codzień dzieciaki bawią się same , nikt nie organizuje im zabaw ogólnych , typu tańczenie, śpiewanie, teatrzyki, czytanie wierszyków czy książek a takie rzeczy pamietam ze swojego przedszkola i wiem, że takie rzeczy są na codzień organizowane w niektórych przedszkolach. Narazie jestem bardzo rozczarowana i zniesmaczona, do końca roku poczekam zobaczę co się będzie działo , jak nic to przenoszę córkę od września do innego przedszkola.
Pozdrawiam,
A.
|
październik 2001
|
Znalazłam na pewno niezbyt odkrywczy sposób na nie płakanie. Po prostu musi być fajnie, i przede wszystkim ciekawie; przedłużające się zabawy z mamą w domu czy nawet na dworze sa po prostu nudne! Musi być towarzystwo, ekstremalne zabawy (czytaj siłowo-zapasowe), wygłupianie sie, spotkania z inymi dziećmi itp. Proste co nie? hehehe. Choćbym nie wiem jak się starała codziennie nie zapewnię mojemu małemu poszukiwaczowi przygód tylu rozrywek. buuuuuu Ostatnio Mały dostarcza nam wielu dziwnych przeżyć, innymi słowy peszy nas i zawstydza, nie spodziewałam się, że zacznie się to nim ukończy 2 latka! Na przykład: *** jesteśmy w maleńkiej przychodni u mojej pani ginekolog. Jaś z tata na równie maleńkim korytarzu (na cały głos oczywiście)"tata chyba się zieślałem!" - w gabinetach robi się cicho i wszyscy zdają się słuchać jak rozwinie się sytuacja. Ja widzę oczyma wyobraźni mojego męża a raczej wymowną czerwień jego twarzy. Nim Bartek zdołał wydusić z siebie cokolwiej Jaś dodał "nie to tiko te śpodenki wefśły mi w pupe, zia małe sią, tata idź do placi placiować, kupić nowe cieba" ufff ***wieczorem znudzony Jaś daje mi telefon i zarządza "do babusi mamusia ziagłonić" pokornie wykręcam numer i przekazuję słuchawkę pierworodnemu a tu nagle słyszę "Babusia , mamusia nić nic nie ugotowała Jasiowi, ani ani ziupki, ani ani koklecika, mamusia tiko lobi nic, Jasio głodny jeśt, psijedź babusia do Jasia biednego telaz, ugotuj Jasiowi , mamusia tiko lobi nić!" hehehe najpierw nastała cisza, potem babcia wróciwszy do zdrowych zmysłów rozpoczęła dyskusję z Jasiuniem, ale miałam dziwne wrażenie, ze przez chwilę mu wierzyła. Uff dobrze, że nie zażyczył sobie telefonu do teściowej, bo już by mnie na stosie spalili. To są bodaj jedne z najkrótszych wyczynów dyskusyjnych Jasia jakie pamiętam, pomijając wypowiedziane w najmniej sprzyjających rodzicom sytuacjach, słynne Kuu Mać i O Bozie Bozie , wypowiadane najczęściej łącznie. O ZGROZO!! A (o ile ktos dobrnął so końca) czy Wasze pociechy też są chętne do recytowania wierszyków tylko w domu? Może być nawet pełno ludzi i Jaś bez zawstydzenia recytuje, Bambo, czy Pawła i Gawła albo pana Hilarego, wystarczy wyjść gdziekolwiek a wtedy cisza. A jak już ktoś go o wierszyk zagadnie, to dowiaduje się, ze mamusia Jasiowi nic nie czyta a on biedny nie ma w domu ani ani jednej książeczki itp. Wesprzyjcie mnie i napiszcie, ze Wasze dzieciaczki też robią z Was jakieś nieznośne potworzyce i że to MIJA! POzdrawiam Ania
|
CZY MOJ SYNEK PRZEJAWIA ZA? POMOZCIE... !!!
|
CZY MOJ SYNEK PRZEJAWIA ZA? POMOZCIE... !!! WITAM WAS WSZYSTKICH SERDECZNIE.WERTOWALAM STRONY INTERNETOWE W POSZUKIWANIU INFORMACJI O PRZEJAWACH AUTYZMU I ODMIANY ZA PONIEWAZ OD PEWNEGO CZASU OBSERWUJE MOJEGO 3-LETNIEGO SYNKA I PEWNE OBJAWY W JEGO ZACHOWANIU ZACZYNAJA MNIE NIEPOKOIC.MAŁY W LIPCU KONCZY 3 LATKA.ZACZNE OD POCZATKU ,MYSLE,ZE ZANIM ZASIEGNE PORADY PSYCHOLOGA WY POMOZECIE MI NAKIEROWAC MOJE WATPLIWOSCI W KONKRETNA STRONE.MAŁY WYGLADA NA SUPER FAJNEGO BLONDYNECZKA Z NIEBIESKIMI OCZKAMI ,ZAWSZE WESOLY,BYSTRY,USMIECHNIETY,ALE OD PEWNEGO CZASU INNY .... PIERWSZY SYGNAL W NASZA STRONE TO OGROMNE ZAINTERESOWANIE CYFRAMI ... ODKAD SYNEK SKONCZYL 2 LATKA I ZACZĄL MOWIC NIEUSTANNIE LICZY ,CYFRY GO PASJONUJA W KSIĄZKACH ,NA TABLICACH REJESTRACYJNYCH,NUMERY BRAM ,PIETER...W TEJ CHWILI LICZY DO STU,ODCZYTUJE CYFRY 1000,10000 A NAWET 100.000 POTRAFIAC JE ODPOWIEDNIO NAZWAC :) CIESZYLO NAS TO ,BO TO FAJNE MIEC TAKIE SUPER ZDOLNE DZIECKO.LITERY...TAK ,ZNA CALY ALFABET,POTRAFI LITEROWAC SLOWA,BAJECZKI ,KTORE MU CZYTAMY ZNA NA PAMIEC ,OTWIERA KSIAŻECZKI I POTRAFI CZYTAC (PAMIETA TEKSTY),NAJCHETNIEJ INTERESUJE SIE KSIĄZKAMI ,NAWET TYMI GRUBYMI ,PRZEWRACA KARTKI ,LICZY STRONY,POKAZUJE LITERKI ,MA TEZ INNE ULUBIONE ZABAWKI (MISIU,NODDY,PIESEK)AUTKO-TAK SOBIE ,KLOCKI I OWSZEM,ALE BEZ ZBYTNIEJ CIERPLIWOSCI W BUDOWANIU ,CZASEM KIEDY CHCEMY SAMI MU COS ZBUDOWAC DENERWUJE SIE I BURZY... MALY ZACZĄL MOWIC GDY SKONCZYL 3 LATKA , ALE TA MOWA DZIS NIE JEST WYRAZNA,NIE UZYWA ZAIMKA "JA " ZAZWYCZAJ MOWI ,IDZIEMY KAPAC,IDZIEMY SPAC,ZAWSZE PRZED KAPIELĄ POWTARZA " NIE MYJEMY GLÓWKI ,UMYJEMY PUPCIE "- TO JUZ RYTUAR-BOI SIE I NIE LUBI MYCIA GLÓWKI ,RANO POWTARZA ZAWSZE TO SAMO " MAMA IDZIE DO PRACY ,TATA ZARAZ PRZYJEDZIE ",ZAWSZE BAL SIE ODKURZACZA ,MIKSERA,WIERTARKI ,UCIEKAL I PŁAKAL... DO DZIS KIEDY WRACAM Z PRACY ON ZA PARE MINUT PODCHODZI I MOWI " MAMA NIE ODKURZY ".OD PEWNEGO CZASU GDY JESTESMY W MIEJSCACH PUBLICZNYCH ZACHOWUJE SIE DOSC DZIWNIE- ZATYKA USZY ,JAKBY DRAZNILO GO COS I STARAL SIE OD TEGO UCIEKAC ,ALE NIE JEST WCALE GLOSNO,CZASEM NA POCZCIE,W SKLEPIE...KREPUJE MNIE TO BO LUDZIE SIE Z TEGO SMIEJA A JA TEZ SIE USMIECHAM ,BO ...DZISIAJ SIE ZMARTWILAM ,NACZYTALAM SIE W INTERNECIE I JUZ NIE WIEM ,CZY JA SIE WKRECAM,CZY JA SAMA BUDUJE W NIM TA CHOROBE.OBSERWUJE JEGO RELACJE GDY JESTESMY W DOMU WSROD SWOICH TO JEST NAPRAWDE OK ,NA SPACERACH ,PLACU ZABAW TEZ BAWI SIE Z RADOSCIĄ,ZJRZDZA NA ZJEZDZALNI,KRECI SIE NA KARUZELI ,HUSTA NA HUSTAWKACH,SPACERUJE ZA RACZKĘ ,CZASEM TYLKO BIEGA WZDLUZ BLOKU POWTARZAJAC NIEUSTANNIE NUMERY BRAM :)TE NA OSIEDLU ZNA JUZ NA PAMIEC.JAK JEDZIEMY DO BABCI ZOSI MOWI " JEDZIEMY DO BABCI ZOSI , DO 17 NA 4 NA 18 ,JEDZIEMY WINDA NA 4 " 17 TO NUMER BRAMY ,18 NUMER MIESZKANIA A 4 TO PIETRO :)DRECZY MNIE TA JEGO ZDOLNOSC ,NIE WIEM CO BEDZIE JAK POJDZIE DO PRZEDSZKOLA,CZY TU NIE POJAWI SIE JAKIS PROBLEM.JESLI CHODZI O RELACJE Z DZIECMI NA PLACU ZABAW TO CHETNIE PODBIEGA DO DZIECI ,SAM ZACZEPIA,USMIECHA SIĘ ,ZAGLADA,BARDZO KOCHA I UWIELBIA DZIECI MOJEGO BRATA ,NA SYGNAL ,ZE JEDZIEMY DO MARYSI ,SZYMKA I WERONIKI ,JUZ SAM WYCIAGA SPODNIE Z SZAFY A POTEM GANIA Z NIMI AZ JEST MOKRY.NIE WIEM ,PO PROSTU NIE WIEM ,MĄZ SIE WKURZA ,ZE SZUKAM W DZIECKU CHOROBY,ZE JEST OK A JA SIE WKRECAM ,A JA SAMA JESTEM REHABILITANTKA ,MIALAM PRAKTYKI Z TAKIMI DZIECIACZKAMI A SAMA NIE UMIEM ZDIAGNOZOWAC SWOJEGO :)DODAM JESZCZE : NIE WOLA JESZCZE SAM SIUSIU NIE JE SAM ALE CHETNIE PROBUJE RYSUJE GDY DA MU SIE KARTKE I OLOWEK PRZYTULA SIĘ CHETNIE ZAWSZE Z ENTUZJAZMEM WITA NAS GDY WRACAMY Z PRACY UWIELBIA BAWIC SIE BRAMKAMI W MARKETACH :) UWIELBIA UKLADAC KSIAZECZKI JEDNA NA DRUGIEJ A KIEDY CHCE JE POSPRZATAC MOWI - " MAMA NIE POZBIERA " CZESTO REAGUJE AGRESYWNIE GDY ZROBI SIE COS NIE PO JEGO MYSLI-PLACZE I HISTERYZUJE W DOMU TO ON WŁĄCZA KOMPUTER I WPISUJE HASLO ,GDY KTOŚ PRZEZ ZAPOMNIENIE ZROBI TO ZA NIEGO TO JEST NIEDOBRZE ( PŁACZE ,WYLACZA KOMPUTER I SAM PONOWNIE WLACZA ,ALE JEST HISTERIA) BOI SIE NIEKTORYCH REKLAM MIAL CZAS ,ZE ZATYKAL USZY I UCIEKAL Z POKOJU ),CZAEM NAWET WRECZ KRZYCZAL ZE STRACHU) SPI SPOKOJNIE ,ALE ZAWSZE WESDRUJE W NOCY DO NAS DO LÓZKA JEST PRZEKOCHANY,ZNA WIERSZYKI ,PIOSENKI,ODPOWIADA NA PYTANIA,W KONTAKCIE Z OBCYM ZAWSTYDZA SIE,ALE NIE UCIEKA.... KOCHANI ,NIE WIEM CO JESZCZE ,PEWNIE CHAOS W TYM MOIM LISCIE ,ALE WIEM ,ZE JESTESCIE DOSWIADCZONYMI MAMAMII ODROBINE MNIE NAKIERUJECIE ,BAC SIE CZY NIE BAC?PROSZE WAS O OPINIE...POZDRAWIAM SERDECZNIE.MONIA MAMA WIKTORKA 3 LATKA I PATI 13 LAT.
|
występy
|
nam dziewczynki zorganizowały teatr lalkowy a dokładniej pacynkowy, fajnie to > wygladało bo odsuneły kanapę, same wlazły za nia z mnóstwem pacynek
No wypisz wymaluj Dokladnie i pacynki i zza kanapy Tez na zdjeciach uwiecznilam i nawet malutkie wideo nagralam. A byl to m in czerwony kapturek.
Tu jest jedno, tylko, ze potrzebny QuickTime do odtworzenia i troche czasu sie wgrywa:
umamy.homestead.com/video.html a to jeszcze kawalek:
umamy.homestead.com/video1.html Swoja droga pacynki to cudo. Mamy ich na kilogramy ale ostatnio zamowilam przecudne(!!!) z Polski wlasnie do Czerwonego Kapturka. Mialy byc na gwiazdke, ale nie moglam sie powstrzymac Alez byla radosc. Teraz kazdego goscia racza tym Kapturkiem zza sofy. A przedstawienia roznej masci sa u nas na porzadku dziennym, a nawet minutowym No wlasnie mi przyprowadzily Archieno przebranego za Zlotowlosa . Caly dumny i blady. Swego czasu byly teatrzyki w ogrodzie, z kurtyna rozpostarta miedzy drzewami, akrobacje cyrkowe z chodzeniem po linie (desce) i sztuczkami magicznymi , pokazy jezdzieckie (jazda konna z przeszkodami (z pomoca taty sobie konie porobily, Archie nie mial wiec zasuwal na szczotce), my dostalismy bilety i w lozy honorowej zasiedlismy, piraci i kostiumowy czerwony kapturek, inscenizacje slubow, kopciuszkow wszelakich, palcynki, wlasnorecznie zrobione lalki ( z mojej lychy drewnianej!!!), popisy muzyczne (wlasny zespol i orkiestre maja ).
Teraz mamy takie okno z bardzo wielkim parapetem w ksztalcie polkola. Powiesilam wlasnie zaslony i...dzieci wpadly na pomysl, ze to swietna scena z kurtyna. A w ogole uwielbiaja wystepowac. Czasem mam wrazenie, ze nic innego nie robia tylko graja
Jakas krew Von Trapp`ow chyba w nich plynie
Kiedys to byly takie spontaniczne przedstawienia. Np inscenizowanie piosenki `Hey diddle diddle` Naprawde az trudno bylo uwierzyc, ze kazda znala swa role tak z marszu i bez przygotowania. Nawet mala Ollie Teraz Archie dotrzymuje im kroku. Wszystkie urodziny i inne okazje okraszone sa wystepami, spontanicznymi czy tez przygotowanymi w konspiracji. Sporo mam tego nagrane i uwiecznione na zdjeciach (choc te nie do konca klimat oddaja) Z takiej calorocznej kasety wychodzi bombowy prezent gwiazdkowy dla babc i dziadkow. Ze szczegolna dedykacja na poczatku.
Teraz przede wszystkim Lily z Ella ciagle cos aranzuja. Cos im nagle wpadnie do glowy, chwila i uloza wlasna piosenke, melodie i cala choreografie do tego. To sa takie dwa klowny, ze szok. W 5 min tez przygotowaly wystep dla babci na jej przyjecie urodzinowe ( w drodze na nie). Wlacznie z wlasnym tekstem i melodia. Po toastach i przemowieniach bez zaproszenia weszly na murek i odspiewaly pare kawalkow wlasnej roboty. Niedawno wymyslily sobie, ze wezma udzial w pewnym konkursie muzycznym a pieniadze z nagrody przeznacza na zakup wymarzonego konia Ale termin konkursu wypadl niefortunnie bo w dzien urodzin babci wiec sie poswiecily
Coz, chyba maja to po tatusiu bo ja wystepowac niecierpie!! A on zawsze w dziecinstwie wczuwal sie w jakies role, kogos gral, nasladowal, calymi godzinami dialogi sam z soba prowadzil. Do tego w przeciwienstwie do mnie ma swietny sluch muzyczny i pisze a to wiersze a to teksty. Najwyrazniej urwisiatkom w genach przekazal
A propos wczuwania sie w role... pare dni temu tzn w week-end robimy wszyscy generalne porzadki na przyjazd ulubionej cioci. Ella pucuje ze mna salon, Gloria i Lily poszly `sprzatac ogrod`. W pewnym momencie Ellatko przyuwazylo, ze zamiast grabic trawe to one na hustawkach siedza. I krzyczy: `A wy dwie to co? Sprzatacie czy sie bawicie?! Jak to wyglada? Wy dwie zle siostry a ja Kopciuszek?` A dodam, ze imie Ella w jednym ze zdrodel pochodzi od ang Cindrella czyli nomen omen Kupciuszek wlasnie
|
Powitanie i pytania przyszłej emigrantki :-)
|
Przyszedł czas i na moją wypowiedź: Otóż moja mała zaczeła edukacje pod koniec lutego mając 5,5 roku w przedszkolu .Zaraz były występy na 25 marca i piersze wierszyki,potem pascha i też występy.Nawet nie wiem kiedy zaczeła ona nawet dosyć fajnie pisać po grecku -no oczywiście dosyć często sie myląc.Troche zaczeła rozmawiać ,tylko problem był taki że ona sie wstydziła,ale w sumie poszło dobrze.W czerwcu zapisaliśmy ją do podstawówki też greckiej.Potrzebne było troche papierów,czyli:akt urodzenia z apostile i przetłumaczony tu w Grecji,oprócz niego akt urodzenia grecki bo ona tu sie rodziła,książeczka zdrowia,dowódy bądź paszporty rachunek za światło(my daliśmy umowe o mieszkanie i też starczyła)i jeszcze pozwolenie na pobyt.Dostaliśmy w szkole kartke żeby przed rozpoczęciem roku szkolnego iść z małą dolekarzy:laryngolog,ortopeda, okulista,pediatra.11 września było rozpoczęcie roku szkolnego ,dostaliśmy książki,oraz kartke ze spisem potrzebnych rzeczy do szkoły .Poszliśmy z kartką do księgarni i wszystko kupiliśmy.Pierwsze lęki były przy odrabianiu lekcji(uściski w kierunku naszych dziewczyn z forum )Paulina moja bardzo ale to bardzo słabo rozmawiała po grecku ,my sie jakoś dogadujemy po grecku z mężem ale też czasami mamy problemy.Kiedyś sie mówiło -ja chcieć ty mieć a teraz już jest lepiej.Dla mnie pomogło dużo to że odrabiałam z Pauliną lekcje a potrzebny mi był do tego internet ze stroną Polki w Grecji i słowniki polsko-greckie.Jeszcze co to w pierwszej klasie Paulina chodziła do szkoły na 8 godzin,chociaż nauke kończyła o 12:25 to zostawała do 16 na tak zwanej świetlicy.Chcieliśmy żeby szybciej podłapała języka.Na początku nie miała aż tak dużo koleżanek,przez nie znajomość języka.Ale w grudniu już wszystko sie zmieniło.Drzwi naszego domu sie nie zamykały,a zwłaszcza w piątki i soboty.Moje dziecie zaczeło trajkotać tak po grecku że czasami nie wiedziałam ja co ona mówi.Jeszcze jakiś czas prosiłam tu na forum o pomoc w lekcjach ,ale potem już nie musiałam.Teraz obecnie jest w drugiej klasie chodzi do szkoły tylko na lekcje znaczy sie od 8;15 do 12;25 nie zostaje już dłużej ,gada po grecku jak stara,teraz ja jak coś nie wiem to sie jej pytam .Wczoraj właśnie byłam na zebraniu -pani ją bardzo chwaliła tylko jeszcze sie myli gdzie ma wpisać"d" a gdzie "nt"Mówiła pani że Paulina nawet pomaga innym dzieciom w lekcjach.Jest bardzo lubiana w klasie wybrali ją na kapitana drużyny,koleżanki zapraszają ją do siebie.Naprawde jestem mile zaskoczona że jej tak dobrze idzie w szkole.Oprócz szkoły chodzi trzy razy w tygodniu na angielski i też dobrze sie uczy.Ja że teraz nie mam do czynienia z grekami na codzień chodzi mi długie rozmowy to mówie że cofam sie z językiem,ale musze to zmienić bo chcemy tu mieszkać jeszcze długo.Nawet jeżeli kiedyś gdzieś przeniesiemy sie gdzie będzie szkoła polska to Pauline zapiszemy do greckiej a do polskiej będzie mogła chodzić w sobote.Dodam tak jeszcze na koniec że nie ma co czekać aż dziecko nauczy sie języka i dopiero dać do szkoły greckiej,poprostu dać je tam i na 100% szybciej sie nauczy greckiegoo w szkole między dziećmi niż w domu.
|
czy chcrześcijanin musi być nudny? ;-)
|
Ann, a wiesz... ...może to z tęsknoty? tęsknoty za idealnym, czysto chrześcijańskim światem? że, wiesz, wychodzisz z kościoła w niedzielę i idziesz do chrześcijańskiego kina na chrześcijański film, potem na chrześcijański dzień dziecka i na chrześcijańskie lody takie średniowiecze:))) (tu uwaga!, żeby nie było, że stereotypami mówię – średniowiecze jako epoka względnej spójności światopoglądowej, a nie po marksistowsku ‘wiek ciemnoty’)
i z tej tęsknoty powstają właśnie te duplikaty – byleby były, pal sześć formę:(
więc ‘się tworzy’ równoległe sztuczne światy - nudne, nudniejsze od edycji oryginalnych, bo puste treściowo, motywowane jedynie chęcią stworzenia duplikatu właśnie i trafiamy na ‘chrześciajańskie’ imprezy - problem w pustce tych imprez, bo nie ich treść decyduje o chrześciajńskości, ale napis na kartce przy wejściu do ogródka jordanowskiego;)
i może pytanie nie jest „czy chrześcijanin jest nudny” (albo takowe imprezy), ale czy potrzebne są duplikaty imprez z chrześcijaństwem jedynie w szyldzie bo jakieś zapotrzebowanie na takie imprezy i taka wizję życia jest – no, ale to temat na inna dyskusję, bardziej pod kątem na ile chrześcijanie czują się swojsko, a na ile obco w zlaicyzowanym świecie, w którym, nolens volens, żyją....
a ciekawe, że imprezy chrześciajńskie nie tylko z nazwy, ale również z ducha są rzeczywiście ciekawe – może dlatego, że w naturalny sposób oparte na Ewangelii: - jasełka wystawiane i w przedszkolach, i w teatrach - adwentowe zabawy w niektórych parafiach - Ziarno – oparte na roku liturgicznym wszystko w naturalny sposób trzyma się kupy, a inwencja idzie w uatrakcyjnienie przekazu, bo samej treści jest aż nadto;-)))
i to chyba nie tylko sprawa ‘oddolności’ imprez przedszkolnych, że są ciekawe i ‘się udają’ chrześcijańskość imprezy przedszkolnej czy w ogóle chrześcijańskiego przedszkola opiera się po prostu na chrześcijańskim fundamencie tresciowym: wspólna modlitwa, msza na imprezach, wspólna praca i zabawa osób świeckich i duchownych, ‘dzień dobry’ przeplatające się ze ‘szczęść Boże’, kolorowanki z Maryją i Jezusem na zmiane z kolorowanką z Kubusiem Puchatkiem, praca wychowawczo – edukacyjna oparta tak na roku liturgicznym, jak i na wytycznych ministerialnych itd.
a co chrześcijańskiego jest w panu stojącym na estradzie?
swoją drogą chętnie bym się wybrałą na prawdziwą, chrześcijańską w treści, imprezę masową, może na przykład pt. Zwierzaki św. Franciszka? - bo to i święty - i postać idealna na bohatera dla dzieci - i można dodać ciekawe opowieści, legendy - jest tona wierszyków, piosenek o świętym - i zwierzaki w roli głównej słowem - chrześcijańskich treści od groma, nudne nie jest, wystarczy barwnie i ciekawie opakować i powymyslać fajne gry i zabawy
no i już kończę, bo chrześcijanin nudny nie jest, ale zaczyna przynudzać jak odmienia ‘chrześciajński/chrześciajństwo’ przez wszystkie możliwe przypadki;-)))
|
Kandydatki na nianie - o co pytac?
|
sama niedawno szukałam niani, wklejam liste pytan, ktora znalazlam na jakims starym watku i uznalam za interesujaca: 1.Dlaczego chce podjąć tę pracę? (jeśli tylko dla pieniędzy to odpada) 2.Gdzie wcześniej pracowała? (fajnie jeśli miała cos wspólnego z dziećmi, choć zdarzyła mi się pani, która kiedyś pracowała w żłobku i wcale mi się nie spodobała, a ta, którą wybrałam pracowała w biurze) 3.Hobby, zainteresowania? (uwaga jeśli powie TV, bo może cały czas spędzać przed telewizorem z dzieckiem) 4.Doświadczenie w opiece nad dzieckiem? Własne dzieci? Czy ich potrzeby nie będą kolidowały z pracą? 5.Jak liczną ma rodzinę Czy często się odwiedzają? Czy daleko stąd mieszkają? (a jeśli blisko i często to pewno odpada pomoc w sobotę i może przed świętami chce mieć wolne, bo rodzina się zjeżdża) 6.Czy często wyjeżdża? (bo może każdy weekend spędza na działce w górach a wtedy w sobotę pomoc odpada) 7.Czego dziecko w tym wieku najbardziej potrzebuje? 8.Jak wyobraża sobie spędzanie czasu z dzieckiem w tym wieku? 9.Gdzie Pani chce zajmować się dzieckiem, u nas czy u siebie? 10.Jak sobie Pani poradzi z ruchliwością dziecka? 11.Jak dotrze Pani do pracy w fatalna pogodę, korki? 12.Jak długo planuje Pani tu pracować? (to było dla mnie b.ważne!!!) 13.Nałogi? (Picie, palenie?) - żadne nie wchodziły w grę, nawet jeśli mi mówiła, że może się powstrzymać od palenia to nie wierzę! 14.Spacery - w brzydka pogodę, schodzenie z wózkiem z I piętra? Czy to dla niej problem? 15.Jak często choruje? Jakieś przewlekłe choroby? Na co? (bo może co 2 tyg. musi się zgłaszać do lekarza?) 16.Czy przeszła choroby zakaźne i co zrobi, jeśli dziecko będzie mieć różyczkę? (Niektóre choroby zakaźne są dość niebezpieczne w dorosłym wieku i ludzie się ich boją) 17.Czy jest w stanie opiekować się chorym dzieckiem? 18.Czego nie lubi, co wydaje się jej męczące, czego robić nie będzie, czego nie toleruje? 19.Czy lubi rozmowy, spotkania towarzyskie? (porównaj z odp. nr 5, bo jeśli lubi i ma liczna rodzinę...) 20.Czy jest w stanie zostać po godzinach lub dodatkowo w dni wolne po uzgodnieniu? 21.Jak zachowa się, gdy zachoruje, spóźni się do pracy? 23.Czy lubi czytać, co? Czy umie opowiadać bajki? Jakie zna zabawy z małym dzieckiem? Czy umie/lubi .śpiewać? 24.Co ogląda w TV ? I co? (porównaj. z odp. na pyt 3 i obowiązki nr 8 - bo jeśli to jej hobby to może w domu ciągle siedzieć przed TV) 25..Jakie posiada zwierzęta? (najchętniej jeśli wcale, bo może się spóźnić, gdyż psa trzeba było wyprowadzić lub nakarmić kota)
ja dodalam do tego jeszcze: - doświadczenia z poprzedniej pracy – czy może coś opowiedzieć o dzieciach - tu warto sie wsluchac w opowiesc, mozna an tej podstawie wyciagnac wnioski o stosunku do dzieci - czy zna jakies wierszyki, piosenki, czy bedzie czytac dziecku - co by zrobiła, gdyby: dziecko płacze / zacznie puchnąć / uderzy się w głowę, itd, itp. - dlaczego koniec z poprzednią pracą - ewent. referencje
|
pytatnia do niani
|
pytatnia do niani sama niedawno szukałam niani, wklejam liste pytan, ktora znalazlam na jakims starym watku i uznalam za interesujaca: 1.Dlaczego chce podjąć tę pracę? (jeśli tylko dla pieniędzy to odpada) 2.Gdzie wcześniej pracowała? (fajnie jeśli miała cos wspólnego z dziećmi, choć zdarzyła mi się pani, która kiedyś pracowała w żłobku i wcale mi się nie spodobała, a ta, którą wybrałam pracowała w biurze) 3.Hobby, zainteresowania? (uwaga jeśli powie TV, bo może cały czas spędzać przed telewizorem z dzieckiem) 4.Doświadczenie w opiece nad dzieckiem? Własne dzieci? Czy ich potrzeby nie będą kolidowały z pracą? 5.Jak liczną ma rodzinę Czy często się odwiedzają? Czy daleko stąd mieszkają? (a jeśli blisko i często to pewno odpada pomoc w sobotę i może przed świętami chce mieć wolne, bo rodzina się zjeżdża) 6.Czy często wyjeżdża? (bo może każdy weekend spędza na działce w górach a wtedy w sobotę pomoc odpada) 7.Czego dziecko w tym wieku najbardziej potrzebuje? 8.Jak wyobraża sobie spędzanie czasu z dzieckiem w tym wieku? 9.Gdzie Pani chce zajmować się dzieckiem, u nas czy u siebie? 10.Jak sobie Pani poradzi z ruchliwością dziecka? 11.Jak dotrze Pani do pracy w fatalna pogodę, korki? 12.Jak długo planuje Pani tu pracować? (to było dla mnie b.ważne!!!) 13.Nałogi? (Picie, palenie?) - żadne nie wchodziły w grę, nawet jeśli mi mówiła, że może się powstrzymać od palenia to nie wierzę! 14.Spacery - w brzydka pogodę, schodzenie z wózkiem z I piętra? Czy to dla niej problem? 15.Jak często choruje? Jakieś przewlekłe choroby? Na co? (bo może co 2 tyg. musi się zgłaszać do lekarza?) 16.Czy przeszła choroby zakaźne i co zrobi, jeśli dziecko będzie mieć różyczkę? (Niektóre choroby zakaźne są dość niebezpieczne w dorosłym wieku i ludzie się ich boją) 17.Czy jest w stanie opiekować się chorym dzieckiem? 18.Czego nie lubi, co wydaje się jej męczące, czego robić nie będzie, czego nie toleruje? 19.Czy lubi rozmowy, spotkania towarzyskie? (porównaj z odp. nr 5, bo jeśli lubi i ma liczna rodzinę...) 20.Czy jest w stanie zostać po godzinach lub dodatkowo w dni wolne po uzgodnieniu? 21.Jak zachowa się, gdy zachoruje, spóźni się do pracy? 23.Czy lubi czytać, co? Czy umie opowiadać bajki? Jakie zna zabawy z małym dzieckiem? Czy umie/lubi .śpiewać? 24.Co ogląda w TV ? I co? (porównaj. z odp. na pyt 3 i obowiązki nr 8 - bo jeśli to jej hobby to może w domu ciągle siedzieć przed TV) 25..Jakie posiada zwierzęta? (najchętniej jeśli wcale, bo może się spóźnić, gdyż psa trzeba było wyprowadzić lub nakarmić kota)
ja dodalam do tego jeszcze: - doświadczenia z poprzedniej pracy – czy może coś opowiedzieć o dzieciach - tu warto sie wsluchac w opowiesc, mozna an tej podstawie wyciagnac wnioski o stosunku do dzieci - czy zna jakies wierszyki, piosenki, czy bedzie czytac dziecku - co by zrobiła, gdyby: dziecko płacze / zacznie puchnąć / uderzy się w głowę, itd, itp. - dlaczego koniec z poprzednią pracą - ewent. referencje
|
jakie pytania kandydatce na nianię?
|
czesc wklejam liste pytan, ktora znalazlam na jakims starym watku i uznalam za interesujaca: 1.Dlaczego chce podjąć tę pracę? (jeśli tylko dla pieniędzy to odpada) 2.Gdzie wcześniej pracowała? (fajnie jeśli miała cos wspólnego z dziećmi, choć zdarzyła mi się pani, która kiedyś pracowała w żłobku i wcale mi się nie spodobała, a ta, którą wybrałam pracowała w biurze) 3.Hobby, zainteresowania? (uwaga jeśli powie TV, bo może cały czas spędzać przed telewizorem z dzieckiem) 4.Doświadczenie w opiece nad dzieckiem? Własne dzieci? Czy ich potrzeby nie będą kolidowały z pracą? 5.Jak liczną ma rodzinę Czy często się odwiedzają? Czy daleko stąd mieszkają? (a jeśli blisko i często to pewno odpada pomoc w sobotę i może przed świętami chce mieć wolne, bo rodzina się zjeżdża) 6.Czy często wyjeżdża? (bo może każdy weekend spędza na działce w górach a wtedy w sobotę pomoc odpada) 7.Czego dziecko w tym wieku najbardziej potrzebuje? 8.Jak wyobraża sobie spędzanie czasu z dzieckiem w tym wieku? 9.Gdzie Pani chce zajmować się dzieckiem, u nas czy u siebie? 10.Jak sobie Pani poradzi z ruchliwością dziecka? 11.Jak dotrze Pani do pracy w fatalna pogodę, korki? 12.Jak długo planuje Pani tu pracować? (to było dla mnie b.ważne!!!) 13.Nałogi? (Picie, palenie?) - żadne nie wchodziły w grę, nawet jeśli mi mówiła, że może się powstrzymać od palenia to nie wierzę! 14.Spacery - w brzydka pogodę, schodzenie z wózkiem z I piętra? Czy to dla niej problem? 15.Jak często choruje? Jakieś przewlekłe choroby? Na co? (bo może co 2 tyg. musi się zgłaszać do lekarza?) 16.Czy przeszła choroby zakaźne i co zrobi, jeśli dziecko będzie mieć różyczkę? (Niektóre choroby zakaźne są dość niebezpieczne w dorosłym wieku i ludzie się ich boją) 17.Czy jest w stanie opiekować się chorym dzieckiem? 18.Czego nie lubi, co wydaje się jej męczące, czego robić nie będzie, czego nie toleruje? 19.Czy lubi rozmowy, spotkania towarzyskie? (porównaj z odp. nr 5, bo jeśli lubi i ma liczna rodzinę...) 20.Czy jest w stanie zostać po godzinach lub dodatkowo w dni wolne po uzgodnieniu? 21.Jak zachowa się, gdy zachoruje, spóźni się do pracy? 23.Czy lubi czytać, co? Czy umie opowiadać bajki? Jakie zna zabawy z małym dzieckiem? Czy umie/lubi .śpiewać? 24.Co ogląda w TV ? I co? (porównaj. z odp. na pyt 3 i obowiązki nr 8 - bo jeśli to jej hobby to może w domu ciągle siedzieć przed TV) 25..Jakie posiada zwierzęta? (najchętniej jeśli wcale, bo może się spóźnić, gdyż psa trzeba było wyprowadzić lub nakarmić kota)
ja dodalam do tego jeszcze: - doświadczenia z poprzedniej pracy – czy może coś opowiedzieć o dzieciach - tu warto sie wsluchac w opowiesc, mozna an tej podstawie wyciagnac wnioski o stosunku do dzieci - czy zna jakies wierszyki, piosenki, czy bedzie czytac dziecku - co by zrobiła, gdyby: dziecko płacze / zacznie puchnąć / uderzy się w głowę, itd, itp. - dlaczego koniec z poprzednią pracą - ewent. referencje
|
Miłość przez internet - ogólnie
|
Tematyka ciekawa i kazdemu nalezalo by przyznac racje. Niemniej osobiscie nie wchodzilam na zadne platne portale, moze dlatego, ze nie szukalam towarzysza do randki czy schadzek milosnych w realu czy na necie. Milosc netcikowa hmmm Mozliwa ale przy zachowaniu maximum ostroznosci i odpowiedniego doboru partnerow ktorzy nie sa materialistami ani lowcami przygod, a przedewszystkim potrzebna odrobina wyobrazni, finezji oraz trzezwo myslacy umysl, wtedy jest to mozliwe. Gorzej jak ktos kogos oczaruje swym wygladem, czy wypowiedziami , inteligencja w koncu dochodzi do spotkania i okazuje sie, ze jedno z nich to tylko lowca/lowczyni przygod lozkowych a u drugiego chemia zadzialala i co wtedy? Chyba jedna z gorszych krzywd jaka mozna wyrzadzic komus w kim sie rozbudzi uczucia a nastepnie znika bez sladu... Rozsadem ponad wszystko a osiagnac mozna wiele nawet wypielegnowac prawdziwe uczucie przez necik, nie tylko wirtualne ale najprawdziwsze. Mam naprawde duza znajomych i uwierzcie mi bardzo wielu poznanych na neciku, musze przyznac, ze zanim uscislily sie kontakty i zawiazaly przyjaznie przedzieralam sie przez jungle internetowych maniakow o niebywalych pomyslach i wyobrazeniach o osbie - makabra!!!!! Lecz z kazdym dniem nabywalam doswiadczenia i nawet niezle sobie radzilam z natretami czy oszustami gdyz takowych zarowno posrod mezczyzn, jak i kobiet nie barakuje. udalo nam sie zorganizowac zloty forumowiczow na ktorych mozna sie spotkac na zywo zobaczyc. Bylam na kilku takich, alez bylo milo a ilez zaskoczonych a takze rozczarowanych soba ludzi tam sie widuje... W sumie fajna rzecz taki zlot, mila atmosferka i bezpieczny gdyz wszyscy w jenym miejscu i gromadce ludzie sie spotykaja. Pozniej juz indywidualna sprawa kazdego kto z kim i gdzie sie udaje, do domciu ja z kolezanka wracalam samochodem ktorym wiozl nas tez poznany na neciku kolega. Nawet postawil kawusie i lody kafejka byla niczego sobie, ale sie szarpnal hehe... Umowilismy sie na nastepne spotkanie na necie ale za miesiac gdyz musial sluzbowo gdzies wyjechac. Pojawil sie i coraz rzadzej go widywalam. Po 3 miesiacach zniknal z netu, gdyz poznal pania z ktora od trzech lat sa malzenstwem i chwala sobie zycie. wiem gdyz pochwalili sie oboje na forum kilkanascie dni przed zawarciem zwiazku. Portal wcale nie byl platny a tylko zwykly pokoj zalozony na tlenie. Tak,ze kazde z nas ma swoj rozum i kierujac sie rozsadkiem znajdzie napewno ta/tego ktorego szuka nawet poprzez necik. Nie spogladala bym wszystkich inetrnautow w czarnym kolorze, naprawde jest wiele osob ktorzy po takich czy innych przejsciach oraz z roznych przyczyn Tu wlasnie na neciku szukaja przyjazni, towarzystwa, czy milosci. Dodam tylko, ze rozwaga i jeszcze raz rozwaga przy zacisnianiu znajomosci przez necik... Pozostaje jeszcze jedno zagrozenie jakie stalo sie powszechnym symptomem uzaleznienie od netu !!!! Ale to inna historia i kazdy ma swoj rozum wie na co i na ile moze sobie pozwolic Znam pania ktora bedac w nieszczesliwym zwiazku swoje uczucia odzwierciedlala piszac piekne wiersze. Kolega pomogl jej zalozyc stronke i az milo bylo czytac a w podtekscie wierszy wyczuwalo sie wewnetrzna teskonote za miloscia oraz uczucia jakie targaly ta kobieta.... Niestety jacys pseudo ,,hackerzy,,zatakowali jej stronke i chyba zaprzestala pisania. Wiele bym mogla pisac na ten temat i jak zaznaczylam wczesniej straszna ze mnie gadula ale coz mam nadzieje, ze wybaczycie mi to iz wyrazam swoje zdanie na niektore tematy ale lubie podzielic sie jako takim doswiadczeniem z wedrowek po neciku.
|
mamarcela godzi w inteligencję a nawet ją obraża
|
mamarcela godzi w inteligencję a nawet ją obraża Horor w trzech aktach. Teatrzyk absurdu.
Motto: "Umilkli wszyscy, stali TWAcze zadziwieni Brakiem inteligencji dziwnym mamarceli pieni."
Każdy inteligentny człowiek wie, że ja specjalnie inteligentna i kumata nie jestem. I nawet nie mam ambicji. Ot chodzę sobie po świecie i cieszę się z tego, co mam. A to jakąś książkę przeczytam, a to film obejrzę, a to głośniki do mnie przemówią głosami ludzi czy aniołów, a to parapeciara parapet wytrze. Fajnie jest. Nic nie muszę nikomu udowadniać, bo choćbym się nie wiem jak starała i tak nie udowodnię. A poza tym od kilku dni chora jestem. Znaczy katar mam i takie tam. Na TWA to każden jeden wie, że ja za kulturalno-oświatową robię. Konkursy wymyślam, wierszyki głupie układam, a to o szpinaku, a to o kotach, coby się państwo nie nudziło. No więc jak się wszyscy zaczęli na tym TWA kłócić, a to o lukry, a to o kisiele, a to o recenzy, to ja sobie pomyślałam, że trzeba nowy wątek założyć. Ale jak tu założyć skoro co napiszę to ktoś się odzywa, że to przeciwko niemu napisałam. To sobie umyśliłam, że założę wątek całkowicie obiektywny, żeby nie było, że znowu w coś godzę. A na biurku przede mną leżały takie materiały o komunikacji międzyludzkiej (sic), co to je miałam tłumaczyć dla takiej jednej firmy szkoleniowej. Hamerykańskiej. No to wzięłam i przetłumaczyłam a vista kawałek wstępu i półtora zdania od siebie dodałam. Potem poszłam chorować. Jak wstałam to się okazało, że kabaret, że teatr absurdu, że sarenka i takie tam różne śmieszne. I że w ogóle za darmo przedstawienie robię. Specjalnie się nie przejęłam, bo od czego kulturalno- oświatowa jestem, jak nie od przedstawień. A poza tym zawsze to dobry uczynek, jak się czyjeś frustracje i niepokoje skanalizuje. :-) I znowu poszłam chorować. Jak się obudziłam , nadal zresztą chora, to się okazało, że ten mój post, co to go z tych materiałów szkoleniowych wzięłam godzi w inteligencję TWAczy, ba nawet obraża ją. I tu ja się naprawdę przejęłam. Bo ja nie chciałam nikogo obrazić. A już szczególnie niczyjej inteligencji. Przecież taka obrażona inteligencja to gotowa się na maksa obrazić i sobie pójść w cholerę. I co by wtedy było? Więc ja chciałam serdecznie przeprosić tę inteligencję. Niech się nie obraża i sobie nie idzie. To by przecież była apocalipse now, again and forever gdyby sobie poszła. I ostrzegam TWAczy przed wchodzeniem w wątek o komunikacji w necie – tam ten toksyczny post ciągle jest i ciągle obraża. Wkrótce może dojść do tragedii! Pozdrawiam serdecznie wszystkich twaczy i ich inteligencję jeśli sobie jeszcze nie poszła Idę umierać i leczyć gardło sarnie przegryzione przez forumowe bezlitosne harpie Mamarcela bez serc, bez ducha, bez inteligencji, ale za to z katarem Ps. I żeby uprzedzić ewentualne komentarze – na nikogo się nie obraziłam, nikt mnie nie dotknął chociażby nie wiem jak się starał, ja sobie po prostu swoim zwyczajem szutki robię.
|
Dana, czy moge Cie wzruszyc - to bylo piekne
|
ale mozesz sobie teraz poczytac troche ten link, ariadno... :))) fajnie tam bylo.... ten link tez byl fajny, dopoki oczywiscie nie wlezli na niego ci, wiadomo ktorzy :))))) forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=50&w=4592725&s=0 zalozycielem byl kapral, nasz dzisiejszy cep, albo cepekkolodziej, ktory tam pisal tez jako cccp..... az trudno uwierzyc, prawda? lubilam go wtedy bardzo... :((((( na tym watku tez w koncu zrozumialam, kto to zbalansowany.... tomek napisal tu wiersz:
Nasza Rzeczywistosc Autor: Gość: Tomek44 IP: 213.8.97.* Data: 12.05.03, 17:00 + dodaj do ulubionych wątków
Napisalem to kilka lat temu. O naszej rzeczywistosci, ktorej wielu forumowiczow nawet nie moze sobie wyobrazic.Zginelo wtedy wiele dzieci. Nie przypadkowo, w czasie wymiany ognia, ale cel wybrany byl z premedytacja. Oby plaze Europy nigdy tego nie doczekaly.
Przyjemnie pójsc na maly spacer morska promenada, popatrzec na plazowiczów i baraszkujace dzieci nad woda I nie myslec, ze moze za chwile wszystko sie rozleci, gdy jakis fanatyczny samobójca w powietrze wyleci. Nawet jesli z powodu halasu nie slysze kojacego szumu i chcialbym posiedziec w ciszy i nie widziec tego tlumu, jestem szczesliwy, ze wszyscy wesolo krzycza i sie smieja, bo tak to w tym kraju jest, ze nagle rózne rzeczy sie dzieja i zmieniaja wesoly krzyk w skowyt, szloch i w przerazenie, a ryk syren powoduje okrutne, straszne przebudzenie, wtedy zdajesz sobie sprawe,ze zyjesz nad morzem nienawisci, i zastanawiasz sie jezli Bóg jest, to co w tej chwili robi i mysli. Rozpalil ogien pod kotlem, aby Tore, Koran i Biblie gotowac, do tego w malej ilosci wody, bo zle rozdzielil i zaczelo brakowac. To jest danie rekordowo najdluzej na swiecie przygotowywane choc wciaz kipi i wrze, nadal surowe, niesmaczne i niedogotowane ale moze kiedys zgasnie ogien, a w kotle zapanuje cisza i spokój i nie bedzie wrzenia, bulgotania, a ktos te cisze nazwie pokój. Jakis czlowiek z dalekiej przyszlosci pójdzie na spacer promenada, popatrzeæ na plazowiczów i baraszkujace dzieci nad spokojna woda i nie bedzie myslal,ze moze za chwile wszystko sie rozleci i juz zaden fanatyczny samobójca w powietrze nie wyleci. Rany sie zalecza i wyschna lzy, a Pan Bóg w koncu zupe ugotuje i bardzo glodny usiadzie w cieniu pod drzewem i ja skonsumuje.
i dostal taka odpowiedz:
Re: Nasza Rzeczywistosc IP: 61.68.202.* Gość: zbalansowany 13.05.03, 10:42 wiersze mozna pisac, Neron tez tworzyl.
(To nie ma nic wspolnego z Tomkiem, mowie o zjawisku.)
Przeczytaj jaki ten jest wzruszajacy:
Mother's Day
When your mother has grown older, And you have grown older, When what was once easy and effortless Now becomes a burden, When her dear, faithful eyes No longer see life as they once did, When her feet, grown tired, No longer want to carry her as she walks
|
wigilijka klasowa
|
wigilijka klasowa Jaki macie stosunek do prezentów z okazji Wigilii klasowych? Chodzi mi o coś takiego, że w ostatnim dniu przed świętami robi się "wigilijkę klasową" i w jej trakcie robi się rózne rzeczy - śpiewa, je, rozmawia itd, m.in. obdarza się prezentami. Jakiś czas wcześniej uczniowie losują między sobą, kto komu robi prezent. Ustala się jaką kwotę, którą na to można/należy wydać, oczywiście inwencji się nie ogranicza, choc dobrze byłoby by prezent ucieszył, a nie zasmucił. Mój stosunek do tego typu zabaw był jak najbardziej pozytywny. Do bieżącego roku:( Gdy chodziłam do szkoły, nie zawsze byłam zadowolona z osoby, którą wylosowałam, ale potem jakoś się przekonywałam, próbowałam poznać tę osobę, co mogłaby chcieć dostać itp. Czasem okazywało się trafione, a czasem nie. Jako nauczyciel bawię się w to już od 1994 roku i to w różnych opcjach (najbardziej udane były wigilijki na kółkach przemiotowych - mało osób, znaliśmy się bardzo dobrze i lubili bardzo). Myślałam, że jest to fajne. A w tym roku: totalny klops. Najpierw zgłosili się dwaj uczniowie, że nie biora w tym udziału, bo są Świadkami Jehowy, nie mogą obchodzić tego święta. Potem wykluczyły się kolejne dwie - akurat te, które siedzą z tamtymi w ławkach, bo ja oni nie, to my też nie. Potem zgłosiły się 4 dziewczyny, że one losowania nie chcą, bo będą sobie robiły nawzajem prezenty, "a co będzie jak wylosują Piotrka albo Damiana, oni są taaaaacy głupi, że nie wiadomo co im kupić". Potem wyłączyła się jeszcze inna osoba, bo jak ją wylosuje Benek, to ona się zabije. A pewna Ola to już w ogóle mnie załamała: nie chce się w to bawić, bo ona od nikogo w tej klasie nie chciałąby nic dostać. Jeszcze potem dwie osoby zgłosiły problemy materialne, że nie stać ich na takie prezenty (być może rzeczywiście, cenę ustaliliśmy na 15 zł). Ale tak w ogóle, to dodam, że nie narzuciłam niczego z góry. Nawet nie proponuję tych losowań, to ZAWSZE wypływa od uczniów.
Tak więc została połowa klasy, skwaśniała, bo oni chcieli dobrze, myśleli że będzie fajnie, porobili nawet jakieś wierszyki - żeby nie było wiadomo, kogo się wylosowuje tak wprost, tylko żeby trzeba było ogdadnąć. Myślałam, jak to rozwiązać, w końcu stwierdziłam, że niech ta połowa losuje, skoro chcą, ja się zresztą przyłączę. No i losowali, tyle, że po dwóch dniach przyszły dwie dziewczyny, że one jednak rezygnują, bo miały nadzieję, że wylosują kogo innego, a wylosowały Tego i Tego, a ich nie lubią, więc jednak proszę je wyłaczyć z tej zabawy.
Przznam, że nawet nie chce mi się iść na tę Wigilię klasową. Oni nie potrafią się bawić i nie chcą się bawić. Ale - co gorsza - nie lubią się nawzajem i nie chcą sobie sprawiać przyjemności. Tzn lubią, ale wybiórczo, a jak kogoś nie lubią, to już nie zasługuje na ich łaskę nawet w postaci słodyczy:(
Powiedzcie, jak widzicie takie zabawy? Czy je lubicie? Czy popieracie? Czy Wasze dzieci je lubią? A może nie lubicie, więc dzieci też nie lubią? A może nie życzycie sobie, by dziecko komuś coś kupoiwało?
Ja już sama nie wiem:(
|
Warmińska tożsamość
|
A teraz 999s przejdźmy do gwary i Twojego odczucia. Masz całkowitą rację. Człowiek obyty z piękną literacką polszczyzną to dla niego szok mówić takim prostym jezykiem chłopskim. Bo my wiemy wszyscy wiedzą, ze to jest jezyk prosty, jezyk prostego ludu ale nie jezyk wulgarny, tam tego nie ma, choć w stosunku do jezyka literackego można błędnie osądzić poszczególne słowa. Szczególnie poloniści są na ten temat wrażliwi. Rozumię młodzi, literaci pięknego wysławiania się, a tu takie bajery. Tak, brak szacunku do gwary. Ale Ślązacy to w kaszę sobie nie pozwolą dmuchać . Różni ludzie wykorzystują tą gwarę ukazując jej ciemne strony, bo i takie są. A o tym pomilczmy. Jednak, jak dogłębnie poznasz twórczość śląską to tu jest strasznie ogromna różnica miedzy gwarą forumową śląską, a gwarą ich twórczości ich pracy regionalnej i ich ogromnej miłości do ziemi. Tak, to był moment, że poszukiwałam tej gwary warnijskiej w takim stylu. A więc, ogromne wrażenie wywarła na mnie strona internetowa 'Sloonska Luba' - tam można było siedzieć i zaczytywać się i upajać się jej duszą. Co tam nie było napisane w bardzo fajny stylu ,kolorowym, dostępnym, jakie wesołe kulinaria, opowiadania, wiersze, bajeczki, wice i muzyka śląska. Ciągle tam wpadałam popatrzeć co nowego mają. To była wesoła nauka śląskości. To mi sie strasznie podobało, ta walka z goralami na wesoło, żartobliwie. Chyba nie ma już tej stronki, bo jak to bywa i wśród Ślązaków nieporozumienia niszczą cały ich dorobek i chyba się podzielili, więc nie wiem jak dalej toczy się ta stronka. Nasza warnijska gwara opiera się na starych, jeszcze spisanych fonetycznie w gwarze bajkach i legendach ( tu mielismy szczęście, że coś takiego zrobiono w 1952 r) i na gawędach Cyfusa. To są nasze źródła. Jeszcze możemy dodać 'Kiermasy na Warmii' Barczewskiego. Zastanawiałam się, po co nam ta stronka godamy po naszamu - po co ? jak nikt więcej nie dojdzie i nie zacznie się uczyć, bo juz takich ludzi władających gwarą nie ma. Nikt się przecież nie obniży do naszego prostego stylu. Ale gwara to podstawa regionalizmu, to dowód, niezbity dowód na regionalizm. Teraz pisząc o regionie Warmii i Mazur śmiało można napisać, ta gwara jest ! Jest w szczątkach ale jest być może znajdą się pieniądze w funduszach miastowych, by ją nauczać dobrowolnie, żeby choć w ten sposób przez jej nauczanie nigdy nie zamarła. Język tej ziemi. Trzymamy ją za nić, a czy ona zostanie przecięta, ta nić, czy nie, zależy od mieszkańców Warmii i Mazur. Podstawy jej leżą tu na forum. Materiały są do wykorzystania i tylko żal że gawędy gwarowe warnijskie Cyfusa nie można wykorzystać do nauki. Są zastrzeżone. I pomyśleć, ze gwarę do jej nauki mamy zastrzeżoną, tą gwarę, która wymiera. Nie ma co biadolić. Jak mają ludzie czytać gwarę jak jej nie rozumią, jak mają w gwarze kupwać gawędy skoro je nie rozumią i kółko się zamyka. Trzeba najpierw nauczyć podstw by takie gawędy Cyfusa przeczytać i zrozumieć. A tak to zostanie dla ludzi gwarą czysto niezrozumiałą i nikt nawet nie bedzie jej słuchał. A sztuką jest wydobyć z niej piękno i ten urok, który by zostawił po sobie ślad i pociągnął ludzi ku temu, ku zabawie, bo tylko w ten sposób można ją utrwalić. Ha, ciągle myślę , ze nie na temat piszę. Ale już odpowiadam na pytanie 999s - odnosisz wrażenie że ślazacy piszą różnymi stylami i a czasami tak od siebie odmiennymi. To na pewno wiesz, ze w różnych regionach inaczej mówiono, a gwara jest najczęściej słowem mowionym i jak sie słyszy tak się pisze stąd pochodzi tyle gwarowych nowych słów, a każdy ma słuch inny )) Poza tym gwara była rzadko pisana. Bardziej gadana.
|
| |
|
|